Anna Grodzka kończy kampanię prezydencką. Nie zebrała wymaganych 100 tys. podpisów

Anna Grodzka kończy kampanię prezydencką. Udało się jej zebrać ok. 85 tys. podpisów. - Zamierza działać na rzecz zjednoczenia lewicy społecznej wokół głównych postulatów z jej programu prezydenckiego, z myślą o przypadających jesienią wyborach parlamentarnych - podaje Partia Zieloni.
POLUB NAS
- Jako Komitet Wyborczy kandydatki chcemy gorąco podziękować wszystkim wolontariuszom biorącym udział w zbiórce i osobom, które przysyłały nam swoje podpisy. Dzięki Waszemu entuzjastycznemu zaangażowaniu zobaczyliśmy, jak wielką pozytywną energię wyzwolił start Anny Grodzkiej - czytamy w komunikacie komitetu wyborczego Grodzkiej.

Grodzka zapowiada dalszą kontynuację swojej polityki. Twierdzi, że to poparcie pokazało zapotrzebowanie na prospołeczną, prawdziwie lewicową politykę. Będzie kontynuować skupianie wokół siebie grup lewicy społecznej. Zaznacza, że realizacja jej postulatów jest jedynym sposobem na poprawę sytuacji najbiedniejszych oraz naprawę demokracji.

Grodzka za swój sukces uważa wniesienie wkładu merytorycznego w tegoroczną kampanię prezydencką. Wspomina o poruszanej przez siebie kwestii kwoty wolnej od podatku czy "planu Marshalla" dla Ukrainy, o którym później wspominał Bronisław Komorowski.

Mniej popularnym się udało

Na uwagę zasługuje sylwetka Pawła Tanajno, kandydata na Prezydenta RP reprezentującego partię Demokracja Bezpośrednia. Na swoim fanpage'u informują o zebraniu 130 tys. podpisów.

- Ta kandydatura to przełom. Pierwszy raz w historii Polski kandydat na prezydenta nie jest partyjną wydmuszką, szyldem z naklejonymi sloganami, ale tylko zwykłym obywatelem, który żyje tak, jak większość z nas. Utrzymuję się z własnej pracy, a nie z pieniędzy podatników - jak Komorowski czy Duda - podaje Demokracja Bezpośrednia

Twierdzi, że pozostali kandydaci oderwani są od realnego świata i problemów zwykłych ludzi. - Zawsze w rządzie lub blisko koryta. Myślisz, że on wie, jak zwykły obywatel obsługiwany jest w służbie zdrowia, w sądownictwie - mówi o Komorowskim. - Skończył studia i od razu praca w rządzie u Ziobry, a potem u śp. Lecha Kaczyńskiego. Zero kontaktu z rzeczywistością - wypowiada się na temat Andrzeja Dudy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!