"Miller staje się nacjonalistycznym niby-komunistą. Jaki czort podpowiada mu ataki brzmiące jak z Russia Today?"

"Zły to polityk, który w sprawach polskiej racji stanu kieruje się sondażami opinii społecznej" - pisze Adam Szostkiewicz, oburzony antyukraińskimi wypowiedziami Leszka Millera. Publicysta "Polityki" ubolewa, że szef SLD, który przed laty podpisywał umowę akcesyjną z UE, dziś zdecydował się na walkę o głosy antyukraińskich wyborców.
"Neonaziści, faszyści i ksenofoby w przeddzień 70. rocznicy rozgromienia Hitlera popierają awanturę wojenną rozpętaną z udziałem Rosji we wschodniej Ukrainie. Zjazd skrajnej prawicy w Rosji to obraza pamięci o rosyjskim wkładzie w zwycięstwo nad państwem hitlerowskim. Jak znaczące postaci rosyjskiej polityki, np. wicepremier Rogozin, mogą do tego przykładać rękę? Czemu nie protestują rosyjscy komuniści, którzy lubią się przedstawiać jako strażnicy dziedzictwa ZSRR?" - pyta Adam Szostkiewicz na swoim blogu.

Brzydka twarz Millera

Według publicysty "Polityki" ramię w ramię ze skrajną prawicą stanął były polski premier Leszek Miller.

Szef SLD chce, by Sejm zareagował na "nacjonalizm rosnący na Ukrainie".

Jak stwierdził Miller, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko "ustanowił Dzień Obrońcy Ojczyzny w dniu rocznicy utworzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)", a ponadto ukraiński parlament uczcił minutą ciszy rocznicę śmierci "Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, współodpowiedzialnego za śmierć ok. 100 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej".

"Jaki czort podpowiada teraz Millerowi ataki na Petra Poroszenkę, które brzmią jak z Russia Today? Nie wierzę, by szef SLD nagle dołączył do obozu ks. Isakowicza-Zaleskiego i nie rozumiał, że - czy nam się to w Polsce podoba czy nie - kult UPA jest Ukrainie potrzebny jako jeden z elementów budowania posowieckiej tożsamości narodowej. Ależ rozumie, lecz toczy grę wyborczą obliczoną na antyukraińską część elektoratu" - komentuje Szostkiewicz.

Wg publicysty, obserwujemy jak "z europejskiego socjaldemokraty Miller staje się nacjonalistycznym niby-komunistą w stylu Ziuganowa".

"Zły to polityk, który w sprawach polskiej racji stanu kieruje się sondażami opinii społecznej" - podsumowuje.

UJ tubą Kremla

Adam Szostkiewicz oburzony jest też, że władze Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprosiły na wykład ambasadora Rosji. "Czy ktoś zapraszałby ambasadora III Rzeszy na UJ, aby się wypowiedział o polityce Hitlera w kwestii żydowskiej czy słowiańskiej? Podobnie dobrze wiemy, że ambasador Rosji powtórzy w Krakowie to, co od miesięcy trąbią wszystkie tuby Kremla. Nie ma z tego żadnego pożytku akademickiego" - przekonuje publicysta.

Więcej o: