Zdort najpierw chciał deportować Tatarów, teraz dramatycznie pyta: Czy doczekamy się sklepów tylko dla osób LGBTQ?

Dominik Zdort tym razem krytykuje powstanie noclegowni tylko dla gejów, lesbijek i transseksualistów, która kosztowała 350 tys. zł. Zauważa, że "jest też pożytek ze stworzenia homoośrodka" - "goście zwyczajnych warszawskich noclegowni mogą czuć się bardziej bezpieczni".
Publicysta "Rzeczpospolitej" niewiele ponad miesiąc temu opublikował w "Rzeczpospolitej" tekst, w którym proponował deportację polskich Tatarów (są w Polsce od końca XIV wieku) z powodu "zagrożenia islamem". Większość komentatorów kuriozalny artykuł zlekceważyła, niektórzy otwarcie zarzucali rasizm.

Teraz Zdort pochylił się nad inwestycją środowisk gejów i lesbijek.

Jak pisze publicysta pieniądze potrzebne na działalność hostelu w Warszawie pochodzą z programu Fundacji Batorego "Obywatele dla demokracji", który finansowany jest przez władze Islandii, Norwegii i Liechtensteinu. O grant starały się stowarzyszenie Lambda Warszawa i Trans-Fuzja. Pomysłodawcy tłumaczą, że noclegownia jest potrzebna, bo zdarza się, że ujawnienie orientacji seksualnej kończy się konfliktem z rodziną, a nawet koniecznością opuszczenia domu.

Takie argumenty nie przekonują publicysty "Rzeczpospolitej" Dominika Zdorta. Dziennikarz pisze, że hostel to "homofobiczna noclegownia".

Nie podoba mu się np. to, że "adres tego przybytku ma być tajny - to znaczy znany osobom homo, a utajniony wobec osób hetero".

"Jak się domyślam, dziennikarz gej z pisma "Pride" będzie mógł zrobić wnikliwy reportaż z ośrodka, a dziennikarzowi o zwyczajnej orientacji seksualnej odmówi się dostępu do noclegowni i jej pensjonariuszy - wszak tajna pozostaje nawet ich liczba. Niestety, poza kontrolą społeczną najłatwiej o wynaturzenia. Wiadomo na przykład, że osoby nieheteronormatywne mają często kłopot ze znalezieniem partnerów tej samej orientacji - to oczywiste, skoro jest ich w społeczeństwie zaledwie parę procent. Nietrudno sobie wyobrazić, że adres homonoclegowni poznają zamożni homoseksualiści i zaczną ten utajniony przybytek wykorzystywać jako rezerwuar tanich partnerów. Choćby dlatego geje i lesbijki powinni przeciwko tajności zaprotestować..." - pisze Zdort.

Potem jadłodajnia, sklepy...

Według publicysty organizacje gejów i lesbijek "w następnej kolejności powołają pewnie jadłodajnię dla osób LGBTQ, a później - idąc za ciosem - sklepy spożywcze, przemysłowe i monopolowe".

"Wsiadając do tramwaju, będziemy musieli sprawdzić, czy na wagonie nie ma napisu "tylko dla LGBTQ". (...) Żeby nie było, że tylko krytykuję, jest też pożytek ze stworzenia homoośrodka. Goście zwyczajnych warszawskich noclegowni mogą czuć się bardziej bezpieczni" - uważa Dominik Zdort.

"Schizma zacznie się nad Wisłą". - wieszczy Dominik Zdort>>>