"To wyjątkowo niepoważna kampania wyborcza. Partie robią sobie ze mnie kpiny"

Janina Paradowska krytykuje kampanię prezydencką. - Rozumiem, że chodzi o to, by zdobyć rozpoznawalność. Leszek Miller jest szalenie dumny, że pani Ogórek ma 75 proc. rozpoznawalności. Mogłaby mieć i 100 proc., ale to nie znaczy, że się nadaje na prezydenta. Palikot ma 100 proc. rozpoznawalności, a w sondażach 1 proc. - mówiła gospodyni "Poranka Radia TOK FM".
Do wyborów prezydenckich zostały dwa miesiące. Dotychczasowa kampania wyborcza rozczarowała Janinę Paradowską. Jak mówiła w TOK FM, obserwujemy "kampanię wyjątkowo niepoważną". - Może poza jedną konwencją Bronisława Komorowskiego, reszta robi sobie ze mnie kpiny. Zarówno kandydaci, którzy się gdzieś tam snują, i ich sztaby - oceniła publicystka "Polityki".

- Rozumiem, że chodzi o to, by zdobywać rozpoznawalność. Przeczytałam wczoraj wywiad z Leszkiem Millerem, który jest szalenie dumny z tego, że pani Ogórek zdobyła już 75 proc. rozpoznawalności. Mogłaby mieć i 100 proc., ale to nie znaczy, że się nadaje na prezydenta. Janusz Palikot ma 100 proc. rozpoznawalności, a w sondażach 1 proc. poparcia - stwierdziła Paradowska.

Ekwilibrystyka Dudy

Duże wrażenie na publicystce zrobiło zaangażowanie kandydata PiS Andrzeja Dudy w tworzenie rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie morderstwa lidera rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa.

- Próba połączenia zabójstwa Niemcowa z wrakiem tupolewa, leżącym w Smoleńsku, to dość karkołomne zadanie. Biedny Duda musi łączyć obowiązki eurodeputowanego z kandydowaniem. Może wziąć urlop... Nie wiem, czy w PE urlopy są płatne. Jak bezpłatne, to zawsze szkoda pieniędzy - powiedziała Janina Paradowska.

Andrzej Duda tłumaczył w TOK FM, że pojawienie się w rezolucji europarlamentu sprawy wraku prezydenckiego tupolewa byłoby "dodatkowym wsparciem dla działania Polski".

Głosowanie w sprawie rezolucji dotyczącej śmierci Borysa Niemcowa odbędzie się w czwartek.