Molestowanie i mobbing w TVN? Jutro poznamy oświadczenie specjalnej komisji

Komisja badająca sprawę rzekomego mobbingu i molestowania w TVN jutro wyda oświadczenie dot. efektów jej pracy - dowiedziała się Gazeta.pl. Według informatorów Wyborcza.pl szef ?Faktów" Kamil Durczok najprawdopodobniej nie wróci na stanowisko.
POLUB NAS
Specjalna komisja została powołana w TVN dwa tygodnie temu. Przesłuchała ona ok. 30 świadków, w tym Durczoka, którego nazwisko w kontekście molestowania i mobbingu wymienił w lutym tygodnik "Wprost".

Kiedy poznamy efekty pracy komisji i czy stacja poda szczegóły jej ustaleń? "Oświadczenie opublikujemy jutro po południu" - to cała odpowiedź, jaką uzyskaliśmy od rzeczniczki TVN Emilii Ordon.

Tymczasem Wyborcza.pl napisała dzisiaj, że nieoficjalnie wiadomo, że zebrano materiał dokumentujący "niewłaściwe zachowania" Durczoka, "ale dotyczy to w pierwszym rzędzie mobbingu i nadużywania władzy, a nie molestowania seksualnego". W rozmowie z osobami znającymi sprawę Wyborcza.pl dowiedziała się także, że dziennikarz nie ma szans, by wrócić na antenę. Przeczytaj cały artykuł w Wyborcza.pl >>

Durczok: Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety

Na początku lutego tygodnik "Wprost" napisał o molestowaniu seksualnym w jednej ze stacji telewizyjnych. Opublikowano relację anonimowej "znanej dziennikarki", która była molestowana przez byłego przełożonego, "bardzo popularną twarz telewizyjną, szefa zespołu w jednej ze stacji". W artykule była również mowa o mobbingu i dyskryminacji. Nie podano jednak nazwy stacji ani żadnych nazwisk.

W mediach pojawiały się spekulacje, że chodzi o szefa "Faktów" TVN Kamila Durczoka. Te plotki potwierdził później sam tygodnik. "Po kilku tygodniach badania sprawy możemy już napisać, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Durczok" - pisała redakcja "Wprost", zamieszczając kolejną anonimową rozmowę z - jak twierdzi gazeta - ofiarą Durczoka.

Rewelacjom gazety zaprzeczył sam dziennikarz. - Nigdy nie molestowałem żadnej kobiety. Czym innym jest styl zarządzania. Ja jestem cholerykiem, czasem wybuchałem w pracy - mówił w stacji radiowej TOK FM. Durczok przypomniał, że stawiane mu zarzuty są oparte na anonimowych informacjach. Podkreślił, że ze spokojem czeka na wyjaśnienia komisji, którą powołano w jego firmie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: