Politico chwali Kopacz za ostre słowa pod adresem Orbana i przypomina o "Budapeszcie w Warszawie"

- "Podczas wizyty w Polsce Orban został potraktowany chłodno i z dystansem. Orban nie wierzy w Europę" - napisał amerykański portal Politico, powołując się na "GW". Politico podkreśla rolę słów premier Kopacz, która zajęła jasne stanowisko w sprawie Ukrainy i węgiersko-rosyjskiego romansu.
Amerykański portal Politico Magazine w diagnozie postawionej Kremlowi i Europie w związku z sytuacją na Ukrainie i zabójstwem Borisa Niemcowa powraca do pamiętnej serii wizyt - najpierw Putina na Węgrzech, a następnie Orbana w Polsce.

Polski dystans

Dziennikarka Politico Ola Cichowlas podkreśliła, że zapraszając do siebie Putina, Wiktor Orban złamał europejską jedność. "Stojąc przed kamerami w sercu Europy, Putin nawoływał ukraińskich żołnierzy, żeby się poddali i zbeształ Kijów za to, że stracili za dużo 'farmerów i górników'" - napisała Cichowlas. Dziennikarka zaznaczyła, że wizyta Orbana w Warszawie była bardzo ważna, ponieważ twarde stanowisko zajęte przez premier Ewę Kopacz i polskie media pozwoliło zrehabilitować jednolity stosunek Europy do poczynań Rosji na Ukrainie. "Podczas wizyty, Orban został potraktowany chłodno i z dystansem. 'Orban nie wierzy w Europę' pisała 'Gazeta Wyborcza'" - czytamy w Politico.

Cichowlas podkreśliła, że premier Kopacz również nie przebierała w słowach i zajęła jasne stanowisko w sprawie Ukrainy i węgiersko-rosyjskiego romansu. "Wierzę, że wielki europejski naród, jakim są Ukraińcy, powinien mieć możliwość decydowania o własnej przyszłości" - przytoczono słowa Kopacz do węgierskiego gościa.

"Będziemy mieć Budapeszt w Warszawie"

Dziennikarka wraca również do historii relacji polsko-węgierskich. Podkreśla, że przez wiele lat oba kraje darzyły się niemałą sympatią. Cytuje nawet Jarosława Kaczyńskiego, który przed wyborami z 2011 roku zapowiadał, że "będziemy mieć Budapeszt w Warszawie". - Polska od dłuższego czasu przymykała oko na autorytarne zapędy Orbana i jego powiązania z Kremlem i broniła go na arenie międzynarodowej - pisała Cichowlas.

Dziennikarka zaznaczyła, że od początku konfliktu na Ukrainie, węgierski premier nie jest już idolem polskiej prawicy. "Polacy martwią się o swoich braci w walce o niepodległość z 1989 roku" - skomentowała. Podkreśliła również, że mimo czarnych chmur zbierających się nad Moskwą, nadszedł czas, w którym europejscy politycy i dyplomaci muszą dokonać wyboru. "Albo zostaną wspólnikami Putina, albo jego przeciwnikami. Europa nie może sobie pozwolić na więcej Viktorów Orbanów, a potrzebuje dużo więcej Borisów Niemcowów" - czytamy.

Cały artykuł do przeczytania na Politico.com