U Lisa spór o pomnik smoleński. Na koniec Nałęcz wykrzykuje: Panie prezesie, niech pan przyjmie Kurskiego do PiS!

Sprawa pomnika smoleńskiego, który ma stanąć w Warszawie, poróżniła gości Tomasza Lisa - Jacka Kurskiego i prof. Tomasza Nałęcza. Skończyło się odpowiedzią ?w stylu Jagiełły? i nietypowym apelem Tomasza Nałęcza.
Róg ulic Trębackiej i Focha między pl. Piłsudskiego a Krakowskim Przedmieściem w Warszawie jako miejsce pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej - taką lokalizację zaproponuje radzie Warszawy prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ustalenie w tej sprawie zapadało na spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego. Rada Warszawy podejmie uchwałę w sprawie lokalizacji pomnika w najbliższym czasie.

Lokalizacja nie podoba się części rodzin smoleńskich oraz polityków prawicy. Ich zdaniem pomnik ku pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu (Marta Kaczyńska, córka pary prezydenckiej popiera tzw. pomnik świateł na chodniku przed Pałacem Prezydenckim).

Również zdaniem Jacka Kurskiego miejsce pomnika jest na Trakcie Królewskim, bo "w tym miejscu gromadził się naród" 10 kwietnia 2010 roku. - Mam poczucie, że macie w Pałacu Prezydenckim intuicję, że wyjdzie jakaś straszna prawda o Smoleńsku, po tym co Putin nawyprawiał z zestrzeleniem malezyjskiego samolotu, co się stało w Mariupolu - mówił Jacek Kurski w programie Tomasza Lisa.

- Panie pośle, panie, na litość - próbował mu przerwać prof. Tomasz Nałęcz.

- Ale co? Komorowski zestrzelił? - wbił się z pytaniem Tomasz Lis.

- Wy się boicie tej strasznej prawdy i dlatego chcecie na gwałt zaklajstrować to i szybko postawić pomnik i mieć go z głowy - rzucił Kurski.

Prof. Tomasz Nałęcz próbował stonować emocje: Ja widzę, że pan strasznie liczy na to, że program ogląda dziś prezes Kaczyński - mówił doradca prezydenta. - I że pan strasznie chce wrócić do PiS.

- Odpowiem panu jak Jagiełło krzyżakom - poparć dla mojego powrotu do PiS u mnie dostatek - żartował. - Ale tego najważniejszego nie ma! - rzucił prowadzący "Tomasz Lis na żywo".

- Panie prezesie, proszę przyjąć Jacka Kurskiego do PiS! - wykrzykiwał na koniec programu Nałęcz.