"Nie poddaję się i nikt mnie nie złamie". Sawczenko pisze list otwarty i prosi o pomoc

"Nie boję się" - to odpowiedź ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko na apel o przerwanie głodówki, którą zaczęła w moskiewskim więzieniu ponad dwa miesiące temu. Prosi ją o to przywódca Tatarów Krymskich.
POLUB NAS
Mustafa Dżemilew sam niejednokrotnie prowadził strajki głodowe. Najdłuższy trwał 303 dni - przed śmiercią z wycieńczenia uratował go wówczas podobny apel Andrieja Sacharowa. Sawczenko od lipca ubiegłego roku przebywa w rosyjskim areszcie. Od ponad dwóch miesięcy prowadzi głodówkę, która stanowi protest przeciwko trzymaniu jej w rosyjskim areszcie.

"Nie boję się!" - pisze Sawczenko w liście opublikowanym po apelu Dżemilewa. "Jest nas tu, Ukraińców w Rosyjskich więzieniach, bardzo dużo. Trzeba wydostać stąd pierwszą osobę, potem łatwiej będzie walczyć o kolejne!" - zapewnia.

Globalna akcja 1 marca

List otwarty Nadii Sawczenko publikuje na swoich stronach Ukraiński Komitet Praw Człowieka. Ukraińska pilotka wzywa w nim do udziału 1 marca w globalnej akcji wzywającej do jej uwolnienia.

"Jestem niezmiernie wdzięczna za wasze wsparcie i za zapał w walce w moim imieniu. W moich najskrytszych snach nie mogłabym sobie wyobrazić takiej pomocy" - pisze Sawczenko. "Ja także walczę!" - dodaje.

Sawczenko jest oskarżona przez Rosję o współudział w zabójstwie dwóch rosyjskich dziennikarzy pod Ługańskiem, w strefie konfliktu na wschodniej Ukrainie. Pilotka nie przyznaje się do winy, twierdzi, że separatyści uprowadzili ją do Rosji. Moskiewski sąd przedłużył jej niedawno areszt do 13 maja. Dziś w Moskwie rozpatrzona ma być jej skarga na decyzję o przedłużenie aresztu.

O konfliktach zbrojnych i życiu na Ukrainie przeczytaj w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: