Tym: Z Jasnej Góry nadleciał zapach zjełczałego kadzidła, wieszczącego wiosnę średniowiecza

Skoro bp Antoni Dydycz uważa, że rządzą nami "hochsztaplerzy i mafia", to powinien "szybko i ze wstrętem" oddać pieniądze, które dostaje od tej mafii na Kościół - uważa Stanisław Tym w najnowszej "Polityce". "Dotyczy to także dotacji na świątynię Opatrzności Bożej. Swoją drogą, trzeba mieć szczególne poczucie humoru, by za państwowe pieniądze budować kościół, z którego ambony będzie się szydziło i lżyło tych, którzy te pieniądze dali" - zauważa publicysta.
Felietonista i satyryk Stanisław Tym za sprawą biskupa Antoniego Dydycza poczuł "lekki zapach zjełczałego kadzidła wieszczącego wiosnę średniowiecza". Hierarcha obwieścił bowiem na Jasnej Górze, że wszystkim, którzy "stanowią niegodziwe prawo, potrzebna jest różańcowa krucjata".

"W dalszym ciągu swoich rozmyślań o Polsce biskup zauważył, że mamy pozorną wolność, ponieważ rządzą nami 'hochsztaplerzy i mafia, która fałszerstwem doszła do władzy'. Skoro biskup tak uważa, może powinien wszystkie pieniądze, które dostaje od mafii na Kościół, szybko i ze wstrętem oddać na biednych. Bo przecież nie będzie ich zwracał hochsztaplerom. Dotyczy to także dotacji na świątynię Opatrzności Bożej" - napisał Tym w najnowszym numerze "Polityki".

Zdaniem felietonisty "trzeba mieć szczególne poczucie humoru, by za państwowe pieniądze budować kościół, z którego ambony będzie się szydziło i lżyło tych, którzy te pieniądze dali".

Grzeszne ustawodawstwo

Uwagę Tyma przykuł też ostatni list pasterski przewodniczącego Konfederacji Episkopatu Polski. Abp Stanisław Gądecki uważa, że grzechem jest ustawodawstwo "przeciwko życiu i obyczajom".

"Pozwala ono - grzmiał arcybiskup - na rozwody, związki bez ślubu i inne 'bolesne sytuacje, w których uszczerbku doznaje, niestety, wychowanie dzieci do wiary'" - cytuje felietonista "Polityki".

Według Stanisława Tyma warto pokazać, jak naprawdę wygląda ów "uszczerbek", o którym wspomniał arcybiskup.

Satyryk przypomina dane, opublikowane przez "Gazetę Wyborczą", na temat przejmowania szkół publicznych przez stowarzyszenia i fundacje. "Wiele z nich to organizacje wyznaniowe, głównie katolickie. Już dziś są miejscowości, w których nie ma świeckich podstawówek, a wewnętrzne statuty tych przejętych wołają czasem o pomstę do nieba" - napisał Tym. I przywołał przykład szkoły w Brzezince koło Andrychowa.

"W jedynej szkole publicznej (katolickiej) nauczyciele mają na lekcjach podkreślać, że 'duchowość to uznanie, że każde wydarzenie pochodzi od Boga', a wzorowa ocena z zachowania uzależniona jest od pielęgnowania przez dzieci więzi ze Stwórcą. Jest tam też 'pogotowie modlitewne', nie mówiąc o obowiązkowych nabożeństwach. Ciekawe, jak dziecku tłumaczą istnienie zła? I jak wyglądają w tej szkole lekcje biologii, fizyki, chemii, że o historii i języku polskim nie wspomnę" - zastanawia się Stanisław Tym.

Cały felieton w najnowszej "Polityce".