Sikorski: To moje prywatne zdanie: ofierze agresji trzeba pomóc. Powinniśmy dostarczyć broń Ukrainie [U LISA]

- Ofierze agresji trzeba pomóc się bronić - mówił w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP2 Radosław Sikorski. - Czyli dostarczyć broń? - dopytywał prowadzący. - Tak - przyznał marszałek Sejmu. Jak podkreślił, to jego prywatna opinia, a nie stanowisko polskiego rządu czy Sejmu.
POLUB NAS
- Rosja testuje Europę i NATO. Jaki będzie następny test? - pytał Radosława Sikorskiego Tomasz Lis. - Tego oczywiście nie wiemy. To wie tylko jeden człowiek, który skupił całą władzę nad potężnym krajem dysponującym bronią atomową. To jest bardzo niekomfortowa sytuacja dla całego świata, a zwłaszcza dla sąsiadów Rosji - mówił marszałek Sejmu.

- Tak jak Polska wykorzystała swoje szanse w ostatnim ćwierćwieczu i przystąpiła do zachodnich instytucji - do Unii Europejskiej, do NATO - tak Ukraina kilka tych szans przegapiła i nie jest dzisiaj formalnie sojusznikiem. Płaci za to bardzo wysoką cenę - podkreślił Sikorski.

Lis chciał też wiedzieć, czy "NATO okaże się sojuszem czy atrapą" w sytuacji, w której "zielone ludziki" pojawiłyby się na Łotwie czy w Estonii. - Przywódcy Stanów Zjednoczonych wypowiedzieli się w tej kwestii bardzo kategorycznie. Podczas mojej ostatniej wizyty wiceprezydent Joe Biden mówił, że bardzo jasno powiedział prezydentowi Putinowi, że tą czerwoną linią jest granica Sojuszu Północnoatlantyckiego, a państwa bałtyckie będą bronione. W tej chwili jest to kwestia wiarygodności USA - tłumaczył były szef MSZ.

"Putin przegrał Ukrainę, bo dokonał anschlussu Krymu. Ale..."

- W pewnym sensie Putin przegrał Ukrainę, bo dokonał anschlussu Krymu, ale skierował przeciwko sobie i przeciwko Rosji ukraiński młody nacjonalizm. To oznacza, że jeżeli chciałby posunąć się głębiej na terytorium kraju, to w moim odczuciu spotka się to z coraz większym oporem - mówił gość programu. Sikorski zaznaczył też, że jego zdaniem np. wzięcie Mariupola oznaczałoby śmierć obecnego rozejmu.

Zdaniem marszałka Sejmu Putin nie osiągnął jeszcze wszystkich swoich celów - według Sikorskiego plan maksimum zakładał utrzymanie w strefie wpływów całej Ukrainy i z czasem przeciągnięcie jej do unii celnej, a potem Unii Euroazjatyckiej. - Plan B to było stworzenie Noworosji z terytorium mniej więcej połowy Ukrainy, a dzisiaj, dzięki rosyjskiej broni i separatystom, Rosja kontroluje po jednej trzeciej dwóch prowincji. To znacznie mniej, niż pierwotnie zakładano - zaznaczył.

"Sankcje nakładane na Rosję byłyby skuteczne, gdyby nakładano je wcześniej"

- Jeśli już kolejne ostateczne granice konfliktu zostaną przekroczone, to wtedy co? - chciał wiedzieć prowadzący. - Uważam - i to jest moje osobiste zdanie, a nie stanowisko ani polskiego rządu, ani nawet Sejmu; ale uważam, że wtedy ofierze agresji trzeba pomóc się bronić. - Czyli dostarczyć broń? - dopytywał Lis. - Tak - przyznał Sikorski. Jak dodał, Europa potrzebuje argumentów w negocjacjach z Rosją i dostarczanie broni mogłoby "przekonać stronę rosyjską, że to zaczyna być na poważnie".

Zdaniem marszałka Sejmu sankcje nakładane na Rosję przez Europę byłyby skuteczne, gdyby nakładano je pół roku wcześniej. - Europa jest w niedoczasie - zaznaczył.

- Będzie atak na Estonię i Łotwę? - pytał na zakończenie programu Lis. - Nie sądzę. Ale na pewno Ukraińcy walczą dziś na przedpolu Europy. Dlatego jesteśmy im winni solidarność duchową, jak i materialną - podsumował Sikorski.

O wojnie na Ukrainie i jej tragicznych konsekwencjach przeczytaj też w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: