Węgry łamią jedność UE względem Kremla i... "Putin wykorzystał naiwność Orbana"

- Ta wizyta była korzystniejsza dla Putina niż dla Orbana - tak na antenie TOK FM wizytę Putina na Węgrzech komentował Andrzej Sadecki z OSW. - To była dla Rosji świetna okazja, żeby pokazać, że kwarantanna i izolacja ze strony krajów członkowskich UE nie jest pełna.
Wtorkowa wizyta prezydenta Rosji na Węgrzech wywołała falę krytyki pod adresem rządu Orbana, nie tylko w jego kraju, ale również za granicą. Premier Węgier jako jedyny przedstawiciel państwa członkowskiego UE zgodził się na wizytę dyplomatyczną Putina.

- Orban próbuje prowadzić swoją politykę wobec Rosji tak, jakby nic się nie działo. Kiedyś był bardzo antykomunistyczny później zmienił swoją strategię i postawił na Rosję, przede wszystkim w bardzo ważnej kwestii węgierskiej energetyki - mówił na antenie TOK FM Andrzej Sadecki z Ośrodka Studiów Wschodnich. Zwrócił uwagę na to, że gospodarka węgierska od dłuższego czasu nie ma się najlepiej, a Orban wygrał wybory między innymi dzięki zapowiedziom obniżki cen energii. - Było to możliwe tylko dzięki współpracy z Rosją. Orban wielokrotnie podkreślał, że dobre stosunki z Rosją są istotne dla energetyki węgierskiej - tłumaczył Sadecki.

Interesy z Putinem

- Ta wizyta była korzystniejsza dla Putina niż dla Orbana. Prezydent Rosji mógł wystąpić oficjalnie na forum Unii, a trzeba zaznaczyć, że była to pierwsza taka sytuacja od 8 miesięcy - mówił Sadecki. Podkreślił też, że była to dla Rosji świetna okazja, żeby pokazać, że kwarantanna i izolacja ze strony krajów członkowskich UE nie jest pełna.

Węgrom mimo to nie udało się podpisać nowego kontraktu na dostawy gazu. Rozmowy w tej sprawie skończyły się na uzgodnieniach, że Rosjanie przystaną na pewne prośby węgierskie, natomiast realnie nic nie podpisano. - Dlatego Putin może utrzymać swoje wpływy na Węgrzech - tłumaczył Sadecki. - Putin wykorzystał naiwność Orbana, który myślał, że jest w stanie coś wynegocjować. Tymczasem użył wizyty na Węgrzech do poprawienia swojego wizerunku i podkreślenia swojej mocnej pozycji mimo sankcji - dodał.

Zaznaczył też, że takie zachowanie Orbana podważyło tylko jego wiarygodność w oczach zachodnich sojuszników w UE i w NATO. - Zyski z wizyty Putina dla Węgrów wydają się być mizerne. Z drugiej strony, potwierdzono budowę elektrowni jądrowej na terenie Węgier, której sponsorem jest rosyjska spółka "Rosatom". To uspokoiło obawy węgierskie związane z tym, że ta inwestycja mogłaby zakończyć się fiaskiem w związku z obecną sytuacją Rosji - opowiadał Sadecki.

Orban i Unia Europejska

- W związku z kryzysem na Ukrainie Orbanowi jest coraz ciężej połączyć dobre relacje z Rosją i jednocześnie członkostwo w UE i NATO. Próbuje utrzymać wszystkie korzyści płynące z członkostwa w Unii i NATO. Dlatego przed Putinem na Węgrzech była Angela Merkel, a sam Orban trzy dni przed wizytą prezydenta Rosji był na Ukrainie i rozmawiał z Poroszenko, a jutro przyjeżdża do Warszawy - mówił Sadecki. - To jest próba grania na dwa fronty, ale wydaje się, że korzyści wynikające ze współpracy z Rosją nie są zbyt duże, a Orban traci przez nie swoich sojuszników - dodał.