"W Debalcewem wojna na całego. Dramatyczne opowieści żołnierzy". Agnieszka Lichnerowicz z Ukrainy

- Debalcewe mimo porozumień mińskich trafiło w ręce przeciwników Ukraińców - donosi z Ukrainy Agnieszka Lichnerowicz, reporterka Radia TOK FM. Podkreśla, że mimo zawieszenia broni "wojna toczy się na całego". Na miejscu mają być obecne wojska rosyjskie.
Mimo obowiązującego zawieszenia broni wynikającego z porozumień mińskich trwa natarcie sił separatystów na pozycje ukraińskie w obrębie Debalcewego, kluczowego węzła komunikacyjnego w regionie. W pobliskim Artiomowsku jest Agnieszka Lichnerowicz, reporterka Radia TOK FM. - Debalcewe mimo porozumień mińskich trafiło w ręce przeciwników Ukraińców - mówi.

Wojna na całego

Lichnerowicz podkreśla, że mimo rozejmu "tu, w Debalcewem, wojna toczyła się na całego". Są też doniesienia o ostrzale Mariupola, Doniecka i Ługańska. Według świadków Debalcewe ostrzeliwane jest od kilku tygodni, od wczoraj trwają bezpośrednie walki na ulicach miasta. Napotkani przez reporterkę żołnierze wycofujący się z kotła zapewniają, że po rozejmie nie odpowiadali na ostrzał wroga.

- Kilka godzin temu spędziłam sporo czasu na drodze z Artiomowska do Debalcewego i tam od rana ciągnęły ciężarówki wypełnione żołnierzami, wozy opancerzone i czołgi. W stronę Debalcewego jechały tylko karetki pogotowia - relacjonuje Lichnerowicz.

Dramatyczne opowieści żołnierzy

- Opowieści o tym, jak ostrzeliwani żołnierze wychodzili z miasta, są dramatyczne - mówi reporterka. Według jej relacji ostatnie 30 km drogi do miasta jest pod ciągłym ostrzałem, a okolica jest zaminowana. Lichnerowicz zaznaczyła też, że dostarczone przez USA zdjęcia amerykańskie potwierdzają obecność wojsk rosyjskich w Debalcewem.