Debalcewe padło. Lichnerowicz: Wycofują się pod ciężkim ostrzałem. Pieniążek: Korytarza nie było

"Debalcewe się poddało" - potwierdził w rozmowie z nami dziennikarz Paweł Pieniążek, który jest na miejscu. Potwierdza to nasza korespondentka Agnieszka Lichnerowicz. - Ukraińskie wojska wycofują się z miasta pod ciężkim ostrzałem - mówi. Walka o "drogę życia" trwa.


- Debalcewe się poddało, ukraińskie wojska się wycofują. Ciągle wyjeżdżają - relacjonuje w rozmowie z Gazeta.pl Paweł Pieniążek. Poinformował też o tym na Facebooku. Dodał, że Ukraińscy żołnierze ginęli w trakcie wyjścia, separatyści nie zapewnili żadnego "zielonego korytarza", który wcześniej obiecywali.

Specjalna wysłanniczka TOK FM Agnieszka Lichnerowicz potwierdza te informacje: - Ukraińcy wycofują się pod ciężkim ostrzałem. Separatyści ostrzeliwują miasto. Formują nową linię obrony kilka kilometrów od opuszczonego przez nich miasta - relacjonuje. Dodaje, że sytuacja ludności cywilnej, którzy zostali w mieście, może być dramatyczna. - Nie można oszacować, czy udało im się przeżyć - dodała.

Post użytkownika Paweł Pieniążek.


Semenczenko: Ukraińska artyleria wspiera ewakuację

Semen Semenczenko deputowany do parlamentu w Kijowie, a jednocześnie dowódca ochotniczego batalionu Donbas twierdzi, że wojska wycofywane są z miasta "w sposób planowy i zorganizowany" - pisze na Facebooku. "Wszystkie bajki o kontroli nad Łogwinowo (wsi na drodze dojazdowej do Debalcewe - red.) okazały się bajkami. Nie kontrolujemy trasy Debalcewe-Artemiwsk właśnie przez Łogwinowo" - dodał, dementując wcześniejsze oficjalne oświadczenia ukraińskiego sztabu generalnego.

"Inne drogi (dojazdowe - red.) kontroluje gwardia narodowa, (batalion) "Donbas" i żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych Ukrainy. Przeciwnik próbuje te drogi przeciąć i przeszkodzić wyjście wojsk. Zaczęła pracować nasza artyleria, która nie daje przeciwnikowi zbierać się w grupy uderzeniowe. Pracują haubice, grady, huragany, czołgi i granatniki. Jest gorąco" - dodał.



ATO: Trwa operacja bojowa

Tymczasem dowództwo ATO (ukraińskiej operacji antyterrorystycznej) oświadczyło, że operacja w okolicach miasta jest kontynuowana, informuje PAP. "Po przegrupowaniu ukraińscy wojskowi kontynuują opór. Obecnie w Debalcewe trwa operacja bojowa" - ogłoszono w komunikacie na profilu dowództwa na Facebooku.

"By odbić dany punkt (na trasie Artemiwsk-Debalcewe - red.), dowództwo rosyjsko-terrorystycznych wojsk rzuciło wszystkie swoje rezerwy" - relacjonuje doradca ukraińskiego prezydenta Dmytro Tymczuk z centrum "Informacyjny Opór". Według niego siły i sprzęt separatystów został przerzucony pod Debalcewe m.in. ze Stachaowa w obwodzie ługańskim, Horliwki i Jenakijewa w obwodzie donieckim.

"Zielony korytarz" jak pod Iłowajskiem?

Żołnierze ukraińscy już wczoraj apelowali o wsparcie sztabu generalnego, bo jak mówili, bez silnego wsparcia ogniowego nie uda im się wycofać z miasta. Przypominali też, że separatyści cztery dni temu zaoferowali Ukraińcom bezpieczny korytarz, którym mogliby się wycofać z Debalcewego. Obawiali się, że dziś już może być za późno i że może się powtórzyć sytuacja sierpnia z kotła iłowajskiego, kiedy żołnierze skorzystali z "zielonego korytarza" i zostali ostrzelani za pomocą systemów artyleryjskich przeciwnika.



Żołnierze "Kriwbassu" ewakuują się pieszo

Na Twitterze pojawiły się też zdjęcia żołnierzy 40. batalionu "Kriwbass", którzy ewakuują się z Debalcewego pieszo. Wcześniej media donosiły o ich dramatycznym położeniu. O tym, że sa otoczeni przez separatystów, kończy im się amunicja i że są pozostawieni sami sobie, a sztab generalny nie odpowiada. Dwa dni temu zastępca dowódcy batalionu zdecydował się publicznie zaapelować o pomoc:

- Wiem, że ujawniając położenie batalionu ryzykuję trybunałem wojennym, ale postanowiłem uratować swoich ludzi, którzy nie otrzymali obiecanej pomocy od sztabu. Niektórzy żołnierze są całkowicie otoczeni przez separatystów. Żołnierze muszą wiedzieć, kiedy nadejdzie pomoc, bo nie wiedzą, jak rozplanować zużycie amunicji - oświadczył Sińkowskij na konferencji prasowej w Dniepropietrowsku.



Od wczoraj w centrum miasta trwały walki

Jeszcze dziś światowe agencje podawały, że separatyści opanowali 80 proc. miasta. Wczoraj informowaliśmy, że w centrum Debalcewego trwają walki uliczne między siłami rosyjsko-separatystycznymi a wojskami Ukrainy. Według ukraińskiego korespondenta separatyści zajęli dworzec kolejowy i posterunek milicji. - Walki przeniosły się do centrum miasta. Rebelianci używają moździerzy, rakiet i broni palnej - powiedział AFP zastępca szefa lokalnej milicji Ołeksandr Kiwa.

Niewymieniony z nazwiska przedstawiciel sił rebelianckich poinformował zaś, że separatyści kontrolują dworzec kolejowy i wschodnie obrzeża miasta Debalcewe. Te słowa potwierdził ukraiński dziennikarz Andriej Caplienko, który jest na miejscu: "Krzycząc 'Allah Akbar', zajęli lokalny komisariat milicji. Godzinę wcześniej - dworzec kolejowy" - napisał na Facebooku.

Łysenko: Separatyści niczego tam nie kontrolują

Początkowo zaprzeczył temu przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) Andrij Łysenko. Powiedział przez telefon Agencji Reutera, że "separatyści niczego tam nie kontrolują. Oni usiłują przejąć kontrolę nad dworcem. Walki toczą się o dworzec i o przedmieścia Debalcewego". Później jednak ukraińskie ministerstwo obrony potwierdziło, że separatyści przejęli kontrolę nad częścią miasta.

Objęte walkami Debalcewe jest strategicznie położonym miastem, przez które prowadzą szlaki drogowe i kolejowe łączące Donieck z Ługańskiem. Według rosyjskich władz i przywódców separatystów w mieście jest okrążonych około 8 tys. żołnierzy ukraińskich.

Pierwsze reportaże o wojnie w Ukrainie i jej tragicznych konsekwencjach. Przeczytaj "Pozdrowienia z Noworosji" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: