Prezes JSW obiecuje: Nie będę karał pracowników za strajk - to porządni ludzie. Co innego związkowcy

- W Budryku strajk trwał 47 dni. Ale JSW tak długiego strajku nie przetrwa. Wyrobiska ulegną zniszczeniu. Myślę, że pracownicy mają tego świadomość - mówił w TOK FM prezes JSW Jarosław Zagórowski. Zapowiedział, że nie zamierza odejść ze stanowiska. A dla związkowców jego dymisja jest warunkiem zakończenia strajku.
- Próba nakłaniania mnie do odejścia nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo jak powiedziała pani premier Kopacz, czy to jestem ja, czy jakikolwiek inny menedżer, w obecnej sytuacji będzie robił to samo - mówił w "Poranku Radia TOK FM" prezes JSW Jarosław Zagórowski.

Protest trwa od dwóch tygodni. Strajkuje blisko 5,5 tys. pracowników firmy.

Szef Jastrzębskiej Spółki Węglowej przekonywał, że w sytuacji załamania się cen węgla nie ma innej drogi dla polskich kopalń niż poważne zmiany systemowe. - Niskie ceny węgla mogą się utrzymać przez kilka lat, bo przewartościował się rynek surowców. Ten trudny okres obnażył słabość polskiego górnictwa - doszliśmy do ściany.

Dlatego Zagórowski nie widzi możliwości rezygnacji z najważniejszych pomysłów na poprawę kondycji spółki. To m.in. przedłużenie do sześciu dni tygodnia pracy kopalni i uzależnienie wypłacania czternastki od kondycji finansowej firmy. - Nie zakładamy likwidacji kopalń. Nie zakładamy likwidacji miejsc pracy - podkreślał.

Związkowcy manipulują

Prezes JSW całą winę za przedłużający się strajk zrzuca na związkowców. Jak stwierdził, skutecznie manipulują oni pracownikami. - Zdecydowanie to oni wygrywają w dostępie do świadomości pracowników. Są fachowcami w manipulowaniu ludźmi.

Gość TOK FM obiecał, że pracowników nie spotka kara za udział w strajku. Konsekwencje wyciągane będą tylko wobec liderów górniczych związków zawodowych. - Nigdy w życiu nie będę karał pracowników, bo to porządni, ciężko pracujący ludzie.

Prezes Zagórowski uważa, że pracownicy firmy doskonale zdają sobie sprawę ze szkód, jakie może przynieść przedłużający się strajk. - W kopalni Budryk strajk trwał 47 dni (w 2008 r. - red.), ale JSW tak długiego strajku nie wytrzyma. Od strony ekonomicznej i technicznej. Bo ulegną zniszczeniu wyrobiska. A jak dojdzie do zniszczenia, to czy firmą kierować będzie Zagórowski, czy kto inny, to nie będzie miejsc pracy w długim okresie.

Rzeczniczka rządu: Premier nie może być wzywana na rozmowy pod groźbą strajku>>>

Więcej o: