Prof. Wilkin: Oczekiwania protestujących są wygórowane i niespójne

- Trzeba jasno oddzielić kompetencję państwa i rolników. Nikt im nie będzie pokazywał palcem, gdzie i za ile mają sprzedawać mięso - tak do protestów rolników odniósł się na antenie TOK FM prof. Jerzy Wilkin z Polskiej Akademii Nauk.
- Tak się składa, że rolnictwo jak żaden inny dział gospodarki jest w pewnych kwestiach uzależnione od państwa. Natomiast, trzeba jasno oddzielić kompetencję państwa i rolników. Trzeba sobie jasno powiedzieć, co ma zależeć od rolników i ich organizacji, co ma pozostać ich odpowiedzialnością - mówił na antenie TOK FM w rozmowie z Jakubem Janiszewskim prof. Jerzy Wilkin z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.

Rolnicze OPZZ chce między innymi interwencji rządu ws. eksportu wieprzowiny na wschód - w tym celu rolnicy zaplanowali protest pod siedzibą Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie .

Gość Janiszewskiego odniósł się krytycznie do żądań rolników: - Uważam, że oczekiwania protestujących są wygórowane i często niespójne. Nikt nie może w gospodarce wolnorynkowej zapewniać rynków zbytu - mówił profesor. - Polscy rolnicy po 2004 roku mają nieograniczony dostęp do wielkiego rynku Unii Europejskiej, na którym jest ponad 500 milionów konsumentów. Są jeszcze inne rynki, na które trzeba się jakoś przedostać, ale to już zależy od rolników. Nikt im nie będzie pokazywał palcem, gdzie i za ile mają sprzedawać mięso - kontynuował.

Profesor zgodził się również z przywołaną przez prowadzącego program wypowiedzią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Rzeczniczka rządu skomentowała roszczenia rolników, mówiąc, że są one absurdalne, ponieważ duża część z nich już dawno została zrealizowana.

Kim są protestujący?

- Jeśli spojrzymy na zdjęcia z blokad, zobaczymy sznur bardzo drogich traktorów. Są to zamożni rolnicy. Grają o dużo wyższe stawki i większe pieniądze. Należy jednak pamiętać, że w Polsce jest około 1,5 miliona rolników. Jedna trzecia z nich żyje poniżej granicy względnego ubóstwa, a ich nie słyszymy w ogóle. Nie mają swojej reprezentacji. Nie mają swoich liderów. Dla nich należy znaleźć pewne formy wsparcia, żeby pomóc im wyjść ze stanu alienacji społecznej, bo często sami nie mogą tego zrobić. Natomiast ci na drodze dysponują dużym potencjałem i dużą siłą - mówił Wilkin.

Interes polityczny

- Obecne strajki i sposób ich przebiegu i cele noszą znamiona polityczne. Sposób i czas ich organizowania godzi w prestiż rolników. Moim zdaniem nie zyskają na popularności i społecznej przychylności - kontynuował Wilkin. - Wnikliwy obserwator widzi, że nie chodzi o to, żeby rolnik przeżył, tylko o to, żeby zaistniał, może coś zawłaszczył - dodał.

- Minister Sawicki jest niezwykle zaangażowany w pomoc rolnikom. Ale nie wszystko można poprawić poprzez działania polityczno-administracyjne. Trzeba wykorzystywać możliwości, które otwiera przed nami rynek. Rolnicy sami powinni się wspierać, a nie widzę tego wśród protestujących. Ich adresat siedzi w Warszawie i ma rozwiązać problem. Sytuacja rolników nie jest dużo gorsza niż była parę lat temu lub pół roku temu - komentował profesor.

Wilkin zwrócił uwagę na niekonsekwencje rolników - z jednej strony chcą korzystać ze wszystkich przywilejów, które daje UE, a z drugiej - oprotestowują unijne regulacje. - Polscy rolnicy po wejściu do UE korzystają z dofinansowań, jakich nigdy w historii Polski nie było. Większość z nich to docenia, ale jak zawsze powstaje problem granic - skwitował Wilkin. Dodał, że trzeba pamiętać też o tym, że połowa dochodów średniego gospodarstwa w Polsce pochodzi z różnego rodzaju wydatków publicznych.

Więcej o: