PiS otarł się o katastrofę podczas konwencji Dudy? "Gdyby Nowak się nie rozchorował, z PiS nie byłoby co zbierać"

"Gdyby jeden człowiek nie zachorował na zapalenie płuc, sobotnia konwencja Andrzeja Dudy byłaby największą katastrofą wizerunkową w historii PiS" - pisze Wojciech Szacki na Polityka.pl. "Z Dudy i PiS nie byłoby co zbierać" - przyznaje Robert Mazurek na Wpolityce.pl. Ten człowiek to prof. Andrzej Nowak, który miał wygłosić przemówienie nawołujące Jarosława Kaczyńskiego do odejścia.
Kiedy prof. Andrzej Nowak, sympatyzujący z PiS historyk z PAN i UJ, opublikował w portalu Wpolityce.pl list wzywający Jarosława Kaczyńskiego do ustąpienia, na prawicy zapanowała konsternacja. Jednak konsternacja szybko zamieniłaby się w przerażenie, gdyby tylko prof. Nowak, jak pierwotnie planowano, pojawił się na konwencji wyborczej Andrzeja Dudy i osobiście wygłosił to przemówienie. Nie zrobił tego, bo zachorował. Publicyści są zgodni - choroba naukowca uratowała PiS, bo jeden z największych sukcesów partii mogła zmienić w ogromną wpadkę.

Konrad Piasecki z RMF FM i TVN zauważył na Twitterze, że historia może zależeć od przypadku. Inni publicyści piszą bardziej wprost.

"Z Dudy i PiS nie byłoby co zbierać"

"Gdyby jeden człowiek nie zachorował na zapalenie płuc, sobotnia konwencja Andrzeja Dudy byłaby największą katastrofą wizerunkową w historii PiS" - wskazuje Wojciech Szacki w serwisie Polityka.pl. Zaznacza, że prof. Nowak "unieważniłby" całą imprezę, a kandydata PiS nikt nawet by nie zauważył. "Stacje telewizyjne jedna przez drugą dawałyby zbitkę: cytat z Nowaka - tężejąca twarz Kaczyńskiego" - wskazuje dziennikarz.

Robert Mazurek, publicysta "W Sieci", na portalu Wpolityce.pl zwraca się bezpośrednio do prof. Nowaka. "Wie pan, panie profesorze, co by było, gdyby pan się nie rozchorował i jednak przyjechał na konwencję Dudy? Gdyby pan palnął zebranym prosto w twarz, że Kaczyński jest za stary i pora na emeryturę? Byłby pan gwiazdą konwencji, to prawda. Tylko, że z Dudy i PiS nie byłoby co zbierać" - pisze.

"Niech się Duda uczy języków"

Szacki zauważa też, że niepozorny list historyka może mieć więcej konsekwencji, niż się można spodziewać. Po pierwsze - z podobnych wystąpień wykluwały się rozłamy w PiS. Po drugie - czy pierwszy kamyk rzucony w stronę prezesa nie poruszy lawiny? I po trzecie - czy Andrzej Duda nie stanie się zbyt rozpoznawalny?

"Duda ma szansę wyrosnąć na lidera. Kaczyński może nie być szczęśliwy" >>>

"Polityk, który dobrze zna Kaczyńskiego, podpowiada scenariusz, który prezes przećwiczył kiedyś z Ziobrą. Niech się Duda uczy języków, są potrzebne w europarlamencie" - kwituje.