Cimoszewicz zżyma się na drogie ciągniki protestujących rolników. Czy traktor musi kosztować tyle, co mieszkanie?

- To skandal. Jak patrzę, jak oni blokują drogi tymi traktorami, kupionymi za pieniądze europejskie, to się we mnie gotuje! - mówił Włodzimierz Cimoszewicz sugerując, że takie ciągniki są warte setki tysięcy złotych. - Są drogie, bo taka jest sytuacja na rynku - tłumaczy red. nacz. ?Rolniczego Przeglądu Technicznego?.
Dzisiejszy "marsz gwiaździsty" zorganizowany przez rolników w Warszawie wzbudza wiele kontrowersji. W słowach nie przebierał m.in. senator Włodzimierz Cimoszewicz. - To jest jeden wielki skandal. Jak patrzę, jak oni blokują drogi tymi traktorami, kupionymi za pieniądze europejskie, to się we mnie gotuje! - mówił były premier na antenie Radia Zet.

- To jest kabaret. Jadą tymi johnami deer'ami, hollande'ami po kilkaset tysięcy złotych blokować szosy, bo dziki wyżarły im pół worka kartofli. To jest kompletne nieporozumienie! - dodał. Zdecydowaliśmy się zapytać samych zainteresowanych, czy traktory i ciągniki rzeczywiście są tak drogie, a jeśli tak, to czy jest to zwykła fanaberia.

"Ciągniki służą do pracy. Nie ma tańszych"

- Te półmilionowe ciągniki służą do pracy. Są tak drogie, bo taka jest sytuacja na rynku. Nie można dostać tańszego ciągnika, który będzie głównym narzędziem pracy w dużym gospodarstwie - tłumaczy redaktor naczelny czasopisma "Rolniczy Przegląd Techniczny" Krzysztof Płocki.

Zwraca też uwagę, że ceny maszyn rolniczych wzrosły w ostatnim czasie w szczególności ze względu na wymogi unijne dotyczące emisji spalin. - Teraz we wszystkich maszynach rolniczych muszą być drogie, nowoczesne silniki, dostosowane do przepisów europejskich - dodaje Płocki.

Można też kupić starszą, używaną maszynę z tzw. drugiej ręki. Wtedy ceny oscylują, w zależności od zużycia i marki, od kilkunastu do stu tysięcy. Istnieje jednak możliwość skorzystania z dotacji unijnej.

"Od tego zależy efektywność naszej pracy. Bierzemy na to kredyty"

- Rolnicy rzeczywiście mogą korzystać z dotacji unijnych przy zakupie ciągników czy traktorów. Unia Europejska może dopłacić połowę kwoty, ale nie więcej niż 300 tysięcy złotych i jest to pomoc jednorazowa. Wszystko zależy od wielkości gospodarstwa - tłumaczy Karol Garbiak. Obecnie uczy się on zarządzania gospodarstwem, które liczy 300 hektarów i należy do jego ojca. Oprócz tego jest doktorantem na Wydziale Kształtowania Środowiska i Rolnictwa na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie.

- Nie wszystkie traktory kosztują 600 tysięcy złotych, są też takie po 300 tysięcy: używane, które można wykorzystać w mniejszych gospodarstwach. Ale to wszystko wpływa na efektywność naszej pracy. Kierowcy też mogą jeździć starymi jelczami, ale jeśli mają szansę poprawić swoje warunki pracy i jej efektywność, to naturalne, że z niej korzystają - dodaje.

"Drobnym rolnikom może być teraz bardzo ciężko"

Karol i jego ojciec też złożyli wniosek do UE. Przyznano im 300 tys. zł., co pokryło połowę wartości traktora. Na resztę wzięli kredyt. Zresztą, jak twierdzi Garbiak, kredyt biorą na wszystko. Przy 300 hektarach łączna suma pożyczonych pieniędzy oscyluje wokół miliona złotych, a trzeba zaznaczyć, że ich gospodarstwo prosperuje całkiem nieźle. Mimo to ostatnio zdecydowali się wziąć kolejny kredyt - na spłatę poprzedniego.

- I tak w kółko, tak to działa, gdy inwestujesz - mówi Garbiak. Pomimo operowania tak dużymi kwotami przy prowadzeniu dużego gospodarstwa rolnego, sam przychód nie jest nadzwyczajny. Raczej poniżej średniej krajowej. - Styczeń i luty to miesiące, gdy rolnicy podsumowują okres, zbliżają się terminy spłat, planują zakup paliwa i maszyn na nowy sezon. Niektórym, szczególnie tym drobnym rolnikom, może być teraz bardzo ciężko - dodaje.

"Marsz gwiaździsty" i postulaty rolników

"Marsz gwiaździsty" jest popierany tylko przez część polskich rolników. Głównym ich postulatem są rekompensaty dla producentów bydła, których dotknęło rosyjskie embargo, i wsparcie dla producentów owoców i warzyw, również zablokowanych przez Rosjan.

Oprócz tego rolniczy OPZZ chce też interwencji rządu ws. eksportu wieprzowiny na wschód i ochrony polskiego rynku tego mięsa, blokowania spadku cen mleka w skupach, zniesienia kar za przekroczenie kwot mlecznych i ochrony polskiego rynku zbóż (proponują ograniczenie eksportu z innych państw).

Kolejnym postulatem jest przyjęcie przepisów regulujących obrót ziemią rolną - w tym punkcie rolnicy z województw zachodnich zgadzają się z protestującymi. Według nich powinna ona być wykorzystywana do powiększania gospodarstw rodzinnych. Rolnicy domagają się też prawa, które zapobiegnie "masowej wyprzedaży ziemi po 2016 r.".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (402)
Cimoszewicz zżyma się na drogie ciągniki protestujących rolników. Czy traktor musi kosztować tyle, co mieszkanie?
Zaloguj się
  • Maciej Senw

    Oceniono 1177 razy 1117

    Taki jest rynek, bo są dotację do zakupów :-)
    To jak z pogrzebem.....hmmm ,państwo dopłaca 4tyś do pochówku, więc firmy pogrzebowe rżną w zwieracze klientów i naciągają ich na kolejne 4 tysiaki. Identycznie jest ze wszystkim, gdzie pojawiają się pieniądze publiczne:-)

  • baby1

    Oceniono 1148 razy 1016

    Jakby UE dopłaciła mi do samochodu 50% ale nie więcej niż 150 tys., to kupiłbym samochód za 300 tys., a tak to kupiłem za 70 tys. bo mi nic nie chciała dopłacić. I na tym polega problem.
    UE najpierw obrabia z pieniędzy podatników, a potem dopłaca niektórym. Nie rozumiem tej filozofii. Gdyby nikomu nie zabierała i nikomu nie dopłacała, w sumie wyszłoby to dużo taniej.

  • apodemus

    Oceniono 804 razy 654

    Nowe samochody też kosztują co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. "Taki jest rynek". Można też kupić samochód używany. Taniej, bo "taki jest rynek". Używane ciągniki też istnieją. Tańsze od nowych - "taki jest rynek".
    Każda działalność generuje koszty. Działalność rolnicza i nierolnicza. Ale rolnicy uważają się za kogoś lepszego. Tak, ich rola w państwie jest ogromna - ale moim zdaniem nie są w niczym lepsi (ani nie gorsi) od innych. Prowadzę własną działalność. Jeśli nie będzie zbytu na moje usługi, to będzie to mój problem, będę musiał zmienić branżę albo poszukać innego zajęcia; nie będę się domagał interwencyjnego skupu za państwową kasę. Dlaczego rolnicy mają być traktowani lepiej? Nie ma obowiązku kurczowego trzymania się jednego profilu produkcji rolnej; nie ma wreszcie obowiązku bycia rolnikiem. Nie opłaca się? Zmień zajęcie. W czasie żniw jakoś o rolniczych protestach nie słychać. A teraz co? W czasie zimy rolnicy się nudzą...

  • olek1303

    Oceniono 670 razy 602

    Taki jest rynek, bo są dotację do zakupów :-)
    --------------------------------------------------------
    Celne słowa. Zawsze tam gdzie państwowa, w domyśle niczyja, kasa, tam od razu mnóstwo pośredników. Gdyby tak państwo olało górnictwo to sami rębacze latali by po domach i sprzedawali węgiel po trzysta za tonę, i to z rozładunkiem. Rolnik beczy, że świnina po 3,20 a kiełbasa po 22 i to marnej jakości. Mój dziadek też był rolnikiem i sam robił kiełbasę i mu się opłacało. Zresztą w dawnych aczkolwiek słusznie minionych czasach wszystkim na wsi się opłacało. Wiedzą o tym ci którzy mieli rodzinę na wsi albo chociaż tzw.babę znajomą.

  • dziadekjam

    Oceniono 569 razy 457

    tłumaczy Karol Garbiak. Obecnie uczy się zarządzania gospodarstwem, które liczy 300 tys. hektarów i należy do jego ojca.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    300 tys. hektarów, to 3 tys. kilometerów kwadratowych, czyli 1% powierzchni Polski. !00 takich "malorolnych" i Polska jest prywatna. Pomyśleć, że pewnie biedaczek KRUS płaci, bo mu ZUS za drogi

  • duupa15

    Oceniono 376 razy 348

    jak
    można
    wziąć
    kredyt
    kilkaset
    tys. zł
    skoro
    teoretycznie
    nie
    ma
    sie
    żadnych
    dochodów? :)

  • zigzaur

    Oceniono 335 razy 245

    A ponoć Cimoszewicz posiada gospodarstwo rolne w jakiejś tam Kalinówce Kościelnej.
    Otóż, są traktory i traktory. Są i takie, którymi można orać na raz 32 skiby i to na wzniesieniu. Klimatyzowana dźwiękoszczelna kabina, GPS (żeby nie wjechać sąsiadowi w szkodę), oprogramowanie do zmiany chemikaliów opryskowych przy wjeżdżaniu na pole innej uprawy, najróżniejsze interfejsy do mocowania najróżniejszych maszyn. Opona tylnego koła potrafi kosztować tyle, co mały samochód osobowy.
    Dobrze wypasiony traktor kosztuje prawie tyle co czołg.

  • robsonw70

    Oceniono 217 razy 175

    Nie twierdze ze niektore postulaty sa sluszne - ale od tego sa lobby zeby w sejmie przepychac rozne ustawy.
    Co do rynku wschodniego.
    Z calym szacunkiem wszyscy popieramy sankcje za Ukraine, karcimy Rosje za atak. A z drugiej strony zmuszamy rzad zeby interweniowala w sprzedazy plonow na wschod .Tak to nie dziala , albo jedno albo drugie.
    Jezeli wschod nie bierze, to trza pomyslec o zachodzie.
    Co do ciagnikow - z calym szacunkiem , ma Pan racje. Zeby sobie poprawic komfort trza kupic lepszy pojazd - ale tych co stac na to moze jest z 5 % reszta pracuje na tym co ma zeby zarobic na zycie, chleb i rodzine i nie stac ich na kupienie ciagnika (TIR) tylko jada na zachod i kupia kolejny uzywany.
    Nikt nie kaze rolnikom kupowac nowych ciagnikow, jezeli ich na to nie stac. niech kupia uzywane - ale nie. Bo Rolnik na wsi musi pokazac jaki to on majetny jest. A pozniej jedzie strajkowac bo na chleb nie ma bo mu dziki troche ziemniakow zjadly.
    To jest paranoja naszeog zycia, hipokryzja rolnikow i roszczeniowosc naszegonarodu.
    Panowie Rolnicy - czas pomyslec o redukcji kosztow i modernizacji gospodarstw rolnych, bo bez tego daleko nie zajedziecie przez kolejen 4 lata do nastepnych wyborow, zeby zmusisc kolejne partie do ustepstw za elektorat wyborczy. Bo to tak naprawde jest wykorzystanie okazji wyborow zeby wuyciagnac z rzadu jak najwiecej zanim przyjda nowi kolejni dzialacze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX