Izdebski: "O 14:00 sparaliżujemy Warszawę. Traktory już jadą"

- O 14:00 Warszawa będzie sparaliżowana. Czas skończyć z tym rządem - tak Sławomir Izdebski zapowiedział planowany na jutro marsz gwiaździsty rolników. Żądają oni dymisji ministra rolnictwa Marka Sawickiego, oskarżając go nieumiejętne prowadzenie dialogu z rolnikami.
Izdebski powiedział na specjalnej konferencji prasowej, że ciągniki już zaczęły zjeżdżać się do miejscowości Zdany, co oznacza, że jutro rozpocznie się blokada Warszawy. Zażądał również odwołania ministra Sawickiego. - Jego dni są policzone - oznajmił, dodając: - O godz. 14:00 Warszawa będzie sparaliżowana. Ja przepraszam wszystkich mieszkańców, ale to nie jest nasza wina. Czas skończyć z tym rządem i takim traktowaniem rolników.

Niekorzystne propozycje

Izdebski był rano gościem Polskiego Radia: - Minister doskonale wiedział, że jeżeli Sławomir Izdebski mówi, że zorganizuje, to zorganizuje, bo znamy się bardzo dobrze. Mówiłem, że pewne problemy trzeba usiąść i rozwiązać, bo rolnicy nie cofną się przed niczym. Rolników bieda wyprowadza na ulicę. Wiele rzeczy mógł wcześniej załatwić i do tego wszystkiego by nie doszło - stwierdził.

Zdaniem przedstawiciela rolniczego OPZZ w projekcie rozporządzenia, które minister Sawicki wysłał rolnikom, brakowało informacji m.in. na temat odszkodowań na straty spowodowane przez dziki. - Liczyłem na to, że na wczorajszej konferencji prasowej minister odniesie się do tych postulatów, niestety teraz mówi o programach, o pieniądzach płynących na wieś... No przepraszam bardzo, jeżeli polski producent trzody chlewnej bankrutuje, a minister w dobie takiego kryzysu proponuje budowę chlewni, to coś z naszym ministrem jest nie tak. Może niech rolnicy w tych projektach zapiszą sobie od razu szubienice obok tych chlewni? - oburzał się na antenie.

"Minister powinien się cieszyć..."

- Różnica między mną a ministrem Sawickim jest taka, że ja jak mówię, że coś zrobię, to coś zrobię, a jak minister mówi, że coś zrealizował, to mówi. Pozostaliśmy przy trzech najgłówniejszych postulatach, dzięki którym rolnicy mogliby zejść z drogi. Umówiliśmy się, że nad pozostałymi będziemy pracować w zespołach roboczych, w komisjach OPZZ i będziemy dyskutować z delegacją rządową - powiedział Izdebski.

Przyznał, że sam nie pamięta wszystkich mniejszych postulatów, bo "rolnicy dzwonią z całej Polski i zgłaszają". - Minister powinien się cieszyć, że odpuściliśmy tamte postulaty i zgodziliśmy się, żeby nad nimi pracować w późniejszym terminie - dodał i tłumaczył, że nie żądają "nie wiadomo jakich pieniędzy", ale by minister spotkał się z "grupą społeczną, za którą odpowiada, i podpisał porozumienie".

Jak zatrzymać rolników?

Pytany o to, co mogłoby ewentualnie zatrzymać rolników przed wyjściem na ulice, odparł: Minister dzisiaj musi się ze mną spotkać i podpisać porozumienie dotyczące odszkodowań za dziki, refundacji kwot mlecznych i przedstawić konkretne propozycje dotyczące interwencji na rynku trzody chlewnej. My już więcej rządu uczyć rządzić nie będziemy, niech teraz minister przedstawi swoje propozycje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: