Biełsat: Rosyjskie media donoszą o "polskich najemnikach" na Ukrainie

"Większość Polaków nie zdaje sobie sprawy, że wg rosyjskich mediów, na wschodzie Ukrainy walczą oddziały polskich najemników" - pisze portal Belsat.eu na temat propagandy uprawianej przez prorządowe rosyjskie stacje i gazety.
Portal białoruskiej telewizji Biełsat pisze o szeroko zakrojonej i praktykowanej od dłuższego czasu propagandzie, jaką rosyjskie media uprawiają na temat polskich wojsk. Przedstawiają je jako "zorganizowane oddziały polskich najemników", tworzące "awangardę wojsk ukraińskich".

Regularny przekaz w mediach

O "polskich najemnikach" doniosła m.in. państwowa agencja informacyjna RIA. Powołała się przy tym na wypowiedź zastępcy naczelnika sztabu armii Donieckiej Republiki Ludowej Eduarda Basurina, który powiedział, że jego żołnierze przechwycili tajne rozmowy w kilku obcych językach - w tym polskim.

Z kolei rządowy kanał REN-TV przygotował reportaż śledczy o tajemniczej firmie Salvor (należącej ponoć do byłego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza), która miałaby zajmować się werbowaniem ochotników do walki w Donbasie. Na poparcie tej tezy przytoczono fakt, że jej siedziba mieści się w pobliżu ukraińskiej ambasady, a jako eksperta zaanonsowano Bartosza Bekkiera, jednego z liderów nacjonalistycznej organizacji Falangi, znanego z fanatycznego uwielbienia dla rosyjskiej polityki przeciw Ukrainie.

Materiały o "polskich najemnikach" regularnie pojawiają się również w talk-shows i programach publicystycznych z udziałem ekspertów. W jednym z takich programów uczestniczył szef Biura Informacyjnego NATO Robert Pszczel. Został w nim zaatakowany przez rosyjskich specjalistów i polityków, m.in. znanego z radykalnych poglądów Władimira Żyrinowskiego. Polski dyplomata opowiadał o całym zdarzeniu w wywiadzie dla Biełsatu.

Propaganda bez dowodów

Zjawisko produkowania nieprawdziwych treści na temat udziału polskich wojsk w konflikcie na Ukrainie opisaliśmy już w lipcu, przytaczając doniesienia prokremlowskiego portalu Pravda.ru o rzekomym lądowaniu batalionu artylerii Wojska Polskiego w odeskim porcie.

Pomimo wielokrotnego powtarzania tych informacji, Rosjanie do dziś nie zaprezentowali żadnego niedającego się obalić dowodu na rzeczywiste i bezpośrednie zaangażowanie polskich żołnierzy w walki na terytorium naszego sąsiada. Unikają też przedstawiania wiarygodnych źródeł (często pojawiają się sformułowania typu "według pewnych informacji"). Wiemy natomiast o Polakach, którzy przyłączyli się do przeciwnego obozu - w szeregi separatystów wstąpił Dariusz Lemański, a ścisłą współpracę nawiązali także faszyzujący aktywiści ze wspomnianej wcześniej Falangi.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!