"Pamiętam homofobiczne i antysemickie wypowiedzi Kamińskiego. Nie przeprosił. Pytanie, kiedy w rządzie zawita Giertych"

- Pamiętam wypowiedzi Michała Kamińskiego, homofobiczne czy ocierające się o antysemityzm. To powinno eliminować z pewnych kręgów. Okazuje się, że nie - mówił w Poranku Radia TOK FM Marcin Dzierżanowski z "Wprost", komentując przejście byłego spin doktora PiS do kancelarii premiera. - Pytanie, kiedy w tym rządzie zawita Roman Giertych - dodał.
Michał Kamiński, były spin doktor i europoseł PiS, został nowym sekretarzem stanu w kancelarii premiera, podlegać będzie mu Centrum Informacyjne Rządu. Renata Grochal z "Gazety Wyborczej" podkreślała w Poranku Radia TOK FM, że Ewa Kopacz tą nominacją przygotowuje się do wyborów parlamentarnych.

"To powinno eliminować z pewnych kręgów"

- Wiem, że to polityk lubiany przez dziennikarzy i innych polityków, więc sporo mu się wybacza - mówił Marcin Dzierżanowski z "Wprost". - Ale pamiętam jego wypowiedzi, homofobiczne czy ocierające się o antysemityzm, gdy był posłem z Podlasia. To powinno eliminować z pewnych kręgów, a za taki uważam PO. Okazuje się, że nie - stwierdził dziennikarz.

O czym właściwie mowa? Największą karierę robi telewizyjny komentarz Kamińskiego, wówczas rzecznika Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, w temacie kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego. - Pedalskie stowarzyszenia udzieliły mu jednoznacznego poparcia - stwierdził. - A jak mam mówić, przecież to pedały? - dziwił się, dopytywany.



Kamiński swą przygodę z polityką zaczynał w Narodowym Odrodzeniu Polski. Potem działał w ZChN i PiS. Co ciekawe, w 1995 pracował w komitecie wyborczym Hanny Gronkiewicz-Waltz, dziś wiceszefowej PO, podczas wyborów prezydenckich. W 1999 roku Kamiński wziął udział wraz z Tomaszem Wołkiem i Markiem Jurkiem w pamiętnym spotkaniu z Augusto Pinochetem, wręczając argentyńskiemu dyktatorowi ryngraf z Matką Boską. Później za to przepraszał, tłumacząc, że nie znał całej prawdy o Pinochecie.

W 2009 roku brytyjskie media zarzuciły ówczesnemu europosłowi antysemityzm. Kamiński podczas spotkania w Jedwabnem w 2001 roku miał nawoływać do napisania otwartego listu przeciwnego przeproszeniu Żydów i wyrażeniu skruchy z powodu mordu, dopóki dogłębne dochodzenie nie wyjaśni jego okoliczności. Kamiński wszystkiemu zaprzeczał, tłumacząc, że protestował jedynie przed obarczaniem całego polskiego narodu odpowiedzialnością za Holocaust. Głosy w obronie Kamińskiego pojawiły się także ze strony niektórych środowisk żydowskich.

"Ten typ myślenia doskonale się w PO mieści"

Dominika Wielowieyska, prowadząca Poranek Radia TOK FM, zauważyła, że Kamiński już nie głosi kontrowersyjnych tez. - Ale nigdy się nie wytłumaczył. I nie słyszałem, żeby przeprosił za "pedałów" - zaznaczył Dzierżanowski. Dziennikarz zauważył też, że wcześniej, będąc gościem Radia TOK FM, Kamiński sugerował, że popiera związki partnerskie. - Pytanie o wiarygodność takiego polityka. Za dwa lata znów pójdzie do PiS i będzie stał na czele ideologicznej ofensywy? Pojawia się też pytanie, kiedy w tym rządzie zawita Roman Giertych - mówił Dzierżanowski.

- Kamiński z zawodu jest politykiem partii rządzącej, więc musi zmieniać ugrupowania - wtrącił Roman Kurkiewicz z Collegium Civitas i TVN24. Według niego Kamiński ma za sobą taki pakiet "nienawistnych i groźnych" wypowiedzi, że polityczny czyściec, odsunięcie na pewien czas od funkcji publicznych "to za mało".

- Z drugiej strony nie dziwi mnie to, bo ten typ myślenia doskonale się w PO mieści. Nie ma fundamentalnej różnicy między PiS i PO w sensie homofobii, niechęci wobec ratyfikacji konwencji antyprzemocowej - ocenił Kurkiewicz. Dzierżanowski przypomniał jednak, że kilka lat temu Robert Węgrzyn po niewybrednym żarcie o lesbijkach został wyrzucony z PO. - Tusk wykluczył takiego posła, Kopacz robi go ministrem. To znak czasów - stwierdził.