"Grecki rząd bardziej przypomina składem konklawe niż radę ministrów lewicowego ugrupowania"

W skład greckiego rządu weszło pięć kobiet. Żadna nie ma teki. - Rząd bardziej przypomina konklawe niż radę ministrów - cytuje na swoim blogu złośliwe komentarze Edwin Bendyk. Hiszpańskie feministki biją na alarm, że to samo wydarzyć się może u nich.
25 stycznia w Grecji wybory wygrało lewicowe ugrupowanie SYRIZA. Partia jest znana z niechęci do polityki oszczędności, którą wobec gigantycznego zadłużenia Grecji forsowały dotąd inne kraje członkowskie strefy euro.

Kobiety Tsiprasa

Edwin Bendyk, dziennikarz tygodnika "Polityka" , na swoim blogu podsumowuje komentarze po wyłonieniu rządu SYRIZ-y. To partia o poglądach silnie lewicowych - m.in. wspierająca emancypację kobiet i ich czynny udział w polityce. Mimo to w skład gabinetu Alexsisa Tsiprasa weszło tylko pięć polityczek. Żadnej z nich nie udało się zdobyć stanowiska ministra.

- A Tsipras niedawno zaznaczał, że nie ma demokracji bez kobiet - komentuje na łamach El Huffington Post Amparo Rubiales, hiszpańska doktorka prawa, socjalistka i feministka.

Hiszpańskie feministki uważają, że scenariusz może powtórzyć się w ich kraju pod koniec roku, gdzie szanse na wyborcze zwycięstwo ma Podemos, odpowiednik SYRIZ-y.

Ośmieleni Hiszpanie

- Wyborczy sukces lewicowo-populistycznej SYRIZ-y w Grecji uskrzydla jej siostrzane ugrupowanie w Hiszpanii - Podemos, które podczas niedzielnego marszu poparcia w Madrycie zgromadziło dziesiątki tysięcy ludzi - ocenia dziennik "Neue Zuercher Zeitung". Hiszpańskie feministki zwracają uwagę, że liderem Podemos również jest mężczyzna - Pablo Iglesias.

Czas pokaże

- Pozostaje pytanie, na ile zarówno SYRIZA, jak i Podemos są nowymi propozycjami politycznymi, a na ile powtarzają stare mimo wszystko skrypty polityczne, wykorzystując korzystną dla siebie sytuację społeczną. Jak zwykle przekonamy się po czasie - kwituje Bendyk.