Jarubas: Nie jestem talibem ws. umów partnerskich. Ale mam konserwatywne wartości

Adam Jarubas zaprezentował się jako konserwatywny kandydat na prezydenta: jest przeciwny m.in. ratyfikacji konwencji antyprzemocowej czy antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Ale in vitro nie mówi nie. - Nie można nie dostrzegać problemu - przekonywał w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET.
Kandydat PSL na prezydenta był gościem Moniki Olejnik w porannej audycji Radia ZET. Jarubas, pytany o ratyfikację konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, stwierdził, że nie widzi problemu "w deficycie przyjęcia ustawodawstwa unijnego". - Moim zdaniem te regulacje, które są już dzisiaj w Polsce, w dużym stopniu tej przemocy przeciwdziałają - przekonywał.

- Rozumiem, że według pana niepotrzebna jest ratyfikacja konwencji? - dopytywała prowadząca. - Moim zdaniem nie jest konieczna - podkreślił Jarubas.

"Nie jestem talibem w tych sprawach"

Kandydat na prezydenta wypowiedział się też w kwestii dostępności antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Jarubas powołał się na stanowisko Naczelnej Rady Aptekarskiej, która wbrew stanowisku Komisji Europejskiej domagała się objęcia pigułki EllaOne obowiązkiem przepisania przez lekarza. - Upowszechnienie stosowania tej pigułki tworzy pewne niebezpieczeństwa, jeśli chodzi o podejście do bardzo intymnych relacji, jakimi są relacje seksualne, zwłaszcza w przypadku małoletnich - zaznaczył.

Ludowiec w bardzo ograniczony sposób dopuścił natomiast możliwość legalizacji związków partnerskich. Jarubas podkreślił jednak, że jest przeciwny temu, aby umowy osób homoseksualnych wchodziły "w obszary zarezerwowane dla rodziny, która jest podstawową wartością społeczną". - A dlaczego nie? - chciała wiedzieć prowadząca. - Bo takie wyznaję wartości i nie boję się tego pani powiedzieć - tłumaczył.

Jarubas zastrzegł jednak, że jest za tym, żeby prowadzić prace legislacyjne nad umowami partnerskimi, zawieranymi przed notariuszem. - Nie jestem talibem w tych sprawach. Szanuję również takie osoby - argumentował.

"Stoję na gruncie konserwatywnych wartości. Ale nie można..."

Tylko w sprawie metody in vitro Jarubas nie zgodził się ze stanowiskiem skrajnej prawicy i episkopatu, które chcą zakazu stosowania metody in vitro w Polsce. - Stoję na gruncie konserwatywnych wartości, ale nie można nie dostrzegać problemu wielu rodzin, które nie mogą mieć dzieci. Powinniśmy pracować nad regulacją, która pogodzi szacunek dla życia z dostrzeżeniem tragedii osób, które nie mogą mieć dzieci - mówił.

Kandydat PSL na prezydenta dodał, że jego zdaniem "w tym parlamencie będzie trudno przyjąć regulację, która tego dotyczy".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!