Czapiński: Rządzący nie powinni wyrywać się do porozumienia z protestującymi. Merkel by nie negocjowała

Gdyby nie szybkie porozumienie w sprawie Kompanii Węglowej, rząd nie miałby dziś problemu z kolejnymi protestami. - Inni zobaczyli, że można coś wytargować od rządu i domagają się, by te słodkie winogrona przypadły także im - ocenia prof. Janusz Czapiński. Dlatego najgorszym pomysłem na rozwiązanie problemów byłyby negocjacje z udziałem przedstawicieli rządu. - Nie wyobrażam sobie, żeby kanclerz Merkel jeździła rozmawiać z protestującymi.
Rozmowy związkowców z Radą Nadzorczą Jastrzębskiej Spółki Węglowej to kolejna odsłona konfliktu w spółce, w której wczoraj ogłoszono strajk. Protestujący chcą odwołania prezesa Jarosława Zagórskiego, pociągnięcia władz spółki do odpowiedzialności karnej za złą sytuację firmy. Domagają się też rezygnacji z planów zwolnienia związkowych liderów, których kierownictwo JSW chce zwolnić za przeprowadzenie w styczniu nielegalnego podziemnego strajku.

Górnicy chcą rozmawiać z rządem. Tak samo jak rolnicy, którzy grożą "marszem gwiaździstym" na Warszawę, jeśli nie spotka się z nimi premier Ewa Kopacz.

- Rządzący powinni przełknąć groźbę strajków i nie wyrywać się do przedwczesnego porozumienia. Bo rozmowami w sprawie Kompanii Węglowej doprowadzili do spełnienia się staropolskiego przysłowia: Daj kurze grzendę, a ona - wyżej siędę. Inni zobaczyli, że sporo można wytargować od rządu. I w sposób naturalny - dla mnie całkowicie zrozumiały - domagają się teraz, by te słodkie winogrona przypadły innym - komentował w TOK FM prof. Janusz Czapiński.

Merkel tak nie robi

Dla psychologa społecznego jest oczywiste, że premier Ewa Kopacz "niepotrzebnie pojechała" na Śląsk, by negocjować w sprawie protestu w Kompanii Węglowej. - Nie wyobrażam sobie, żeby kanclerz Angela Merkel osobiście pojechała rozmawiać np. z protestującymi niemieckimi kolejarzami lub pracownikami Lufthansy.

Zdaniem Adama Szostkiewicza, trudno od rządzących w Polsce oczekiwać takiej postawy. Przede wszystkim dlatego, że związki zawodowe u nas zajmują wyjątkowe miejsce. - Mamy doświadczenie Solidarności, więc trudno nam, właśnie z powodów historycznych, powielać model niemiecki - uważa publicysta "Polityki".

Nie kapitulować

Protesty w KW i JSW poważnie się różnią. Choćby dlatego, że w przypadku firmy z Jastrzębia nikt nie chce zamykać kopalń, czy zwalniać tysięcy pracowników. A takie rozwiązania zawierał rządowy plan naprawczy dla Kompanii Węglowej.

Władze JSW przekonują, że radykalnych rozwiązań nie będzie trzeba wprowadzać, jeśli pracownicy zgodzą się np. na rezygnację z takich profitów jak dodatkowe pensje i deputat węglowy.

- Protestujący nie kalkulują, że strajkując i nie zgadzając się na propozycje zarządu, mogą doprowadzić spółkę do upadku. Oni prowadzą inny rachunek, dla nich liczy się gotówka, którą dostają do ręki i inne benefity - mówił prof. Czapiński.

"Trzymajmy kciuki za prezesa JSW! Strajk to obrona związkowców i przywilejów" - ocenia Grażyna Piotrowska-Oliwa>>>