Lis: "Solidarność" to największe zagrożenie dla społecznej solidarności Polaków. Egoizm

"W 1980 r. "Solidarność" powstawała, by naprawić państwo. Obecna "Solidarność" trwa, by państwo psuć i na nim pasożytować" - ocenił Tomasz Lis. Według szefa "Newsweeka" dziś "S" to "koalicja silnych, służąca dojeniu - państwa i słabszych", która stała się zakładnikiem politycznych ambicji swojego szefa. "Duda wciąż sobie roi, że będzie nowym Lechem Wałęsą, a przynajmniej nowym Lechem Kaczyńskim".
"Piękne hasło "solidarność" oznacza potrzebę współpracy i niesienia pomocy, szczególnie słabszym. Związek "Solidarność" postępuje dokładnie odwrotnie, to koalicja silnych, służąca dojeniu - państwa i właśnie słabszych. Charakteryzuje się roszczeniowością, demagogią, populizmem i radykalizmem" - tak o "S" pisze Tomasz Lis w najnowszym "Newsweeku".

Zdaniem publicysty "Solidarność" to dziś "największe zagrożenie dla społecznej solidarności Polaków". "Pozwolę sobie przeliterować jego nazwę" E-G-O-I-Z-M" - napisał Lis. Jak ocenił, "w 1980 r. "Solidarność" powstawała, by naprawić państwo". A "obecna "Solidarność" trwa, by państwo psuć i na nim pasożytować".

Marzenia o Pałacu Prezydenckim

Za kierunek, w jakim podąża największy związek zawodowy, i za styl, w jakim to robi, odpowiada jego szef - Piotr Duda. I jak ocenia Lis, wielkie polityczne ambicje przewodniczącego.

"Na nieszczęście "Solidarności" i na nieszczęście państwa przewodniczący Duda wciąż sobie roi, że będzie nowym Lechem Wałęsą, a przynajmniej nowym Lechem Kaczyńskim, i że rolę pierwszego związkowca zmieni kiedyś na rolę pierwszego obywatela".

Dlatego według szefa "Newsweeka" związkowcy realizują scenariusz osłabiania rządu i "rozwalania" wszystkiego, co się da. "I nawet jak PiS przegra wybory, to Duda związkowy, ale nie Duda PiS-owski czy Brudziński, stanie się naturalnym kandydatem do schedy po Kaczyńskim. I o to w tej całej zabawie idzie".

Więcej o: