Woś: Dziś jesteśmy wolnorynkowcami-górnikożercami, jutro obrońcami frankowiczów. To porażka mediów

"Opinia publiczna nie może tak łatwo przemieniać się z Dr. Jekylla w Mr. Hyde'a (i z powrotem): w jednym momencie być wolnorynkowcem-górnikożercą, a w drugim oczekiwać, że państwo w sprawie frankowiczów coś jednak zrobi" - pisze w "Tygodniku Powszechnym" Rafał Woś, krytykując media i klasę średnią.
Rafał Woś w najnowszym "Tygodniku Powszechnym" pisze o społecznych i medialnych reakcjach na dwa targające opinią publiczną tematy: górnicze protesty i wysoki kurs franka szwajcarskiego.

Wielka porażka mediów

Publicysta zauważa, że jeszcze niedawno przeciętny konsument polskich mediów "doskonale wiedział, co jest dobre, a co złe". Dobre były twarde prawa wolnego rynku, mówiące, że górnictwo jest nierentowne. Zła natomiast roszczeniowa postawa związkowców, walczących wyłącznie o swoje interesy. Wraz z decyzją szwajcarskiego banku centralnego klimat jednak radykalnie się zmienił. "Prawa rynku przestały być nieubłagane, a partykularyzm stał się cnotą".

"Stworzenie takiego obrazu świata jest wielką porażką mediów. Owszem: w każdej zachodniej demokracji media są robione przez klasę średnią, i klasa średnia odmalowuje w nich świat w takich barwach, jak jej wygodnie. Ale u nas media same w ten wykreowany przez siebie obraz uwierzyły" - zauważa Woś.

"I kto tu jest uprzywilejowany?"

Publicysta zauważa, że w ostatnim czasie częste były prześmiewcze komentarze frankowiczów żądających "pakietu osłonowego i wygaszenia kredytu". Podkreśla jednak, że kredytobiorcy wcale nie potrzebują związku zawodowego, wystarczająco wielu jest ich na ważnych stanowiskach w opiniotwórczych mediach, a nawet w rządzie (podobno trzech). "Ilu jest w tych miejscach górników czy (szerzej) związkowców? I kto tu jest uprzywilejowany?" - pyta.

Woś podkreśla, że z równą uwagą pochylić należy się nad obiema grupami poszkodowanych. Już nawet nie z powodu lewicowej wrażliwości, ale choćby z uwagi na makroekonomiczną stabilność. Publicysta zaznacza, że problem zadłużenia prywatnego nie jest błahy, i to on prawdopodobnie był praźródłem kryzysu gospodarczego z 2008 roku. A pogorszenie warunków spłaty to ryzyko kolejnego krachu na rynku nieruchomości. Natomiast krach górnictwa to cios dla polskiego przemysłu i ryzyko nowej fali strukturalnego bezrobocia.

Czubek nosa klasy średniej

"Lekcja z ostatniego tygodnia powinna polegać na tym, że jeśli mamy być stabilnym społeczeństwem, to opinia publiczna nie może tak łatwo przemieniać się z Dr. Jekylla w Mr. Hyde'a (i z powrotem): w jednym momencie być wolnorynkowcem-górnikożercą, a w drugim oczekiwać, że państwo w sprawie frankowiczów coś jednak zrobi" - podsumowuje Woś. "Może przyszedł czas, by po 25 latach wolności i demokracji polska klasa średnia (i opiniotwórcza) zaczęła dostrzegać coś więcej niż tylko czubek własnego nosa" - kwituje.

Cały tekst w "Tygodniku Powszechnym".

Więcej o: