Duda idzie na wojnę z rządem. Wielowieyska: Szlag mnie trafia. Hucpa i absurdalne postulaty

Związkowcy chcą rozmów z rządem na temat umów śmieciowych czy emerytur pomostowych. - Dialog albo walka - grzmi Jan Guz, szef OPZZ. A Piotr Duda, lider ?Solidarności?, sugeruje, że rząd smaga związkowców batem. - Jak słucham Piotra Dudy, to szlag mnie trafia - mówiła w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.
Związkowcy idą za ciosem. Po wynegocjowaniu programu dla górnictwa chcą rozmawiać z rządem o emeryturach pomostowych, umowach śmieciowych, patologii w agencjach pracy. Piotr Duda, lider "Solidarności", do rozmów chce zasiąść jeszcze w styczniu. - Ten rząd wyspecjalizował się, że podpisuje porozumienia, a potem ich nie realizuje. Dialog albo walka - stwierdził Jan Guz, szef OPZZ.

Tak się kończą kompromisy?

Andrzej Stankiewicz pisze w "Rzeczpospolitej", że ruch Dudy nie powinien szczególnie dziwić. "Ulegając lekarzom rodzinnym, a potem przegrywając negocjacje z górnikami, gabinet Ewy Kopacz z własnej woli skazał się na kolejne konflikty z grupami, które czują się poszkodowane polityką rządu" - pisze dziennikarz. I wskazuje, że chodzenie na kompromisy przyniosły premier odwrotny od zamierzonego skutek.

- Jak słucham Piotra Dudy, to szlag mnie trafia - denerwowała się w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. Duda ocenił, że do tej pory rząd PO-PSL proponował dialog, który przypomina raczej dialog konia i woźnicy. - Jest to dialog przy użyciu bata. Na taki dialog nie możemy się zgodzić - stwierdził. Te słowa wyraźnie poruszyły publicystkę. Zaznaczyła, że w sprawie górnictwa rząd przychylił się do wielu postulatów związkowców. A to właśnie związkowcy, zdaniem Wielowieyskiej, swym nieodpowiedzialnym zachowaniem walnie przyczynili się do fatalnej sytuacji w branży.

"Hucpa i absurd"

- Pytam Piotra Dudę: którzy pracownicy prywatnych firm dostają tak gigantyczne odprawy jak górnicy, stoczniowcy czy pracownicy innych spółek skarbu państwa? To rodzaj hucpy i zgłaszania absurdalnych postulatów - mówiła Wielowieyska.

Zwraca na to uwagę także Stankiewicz w "Rzeczpospolitej". Zaznacza, że obecnie jedynie "dobrze zorganizowane i głośne grupy nacisku" mają szanse na spełnienie postulatów. Z "dialogu" z rządem praktycznie wykluczeni są więc pracujący w sektorze prywatnym i zatrudnieni na śmieciówkach. "Oni nie zafundują rządzącym protestów" - zauważa publicysta. I apeluje o większą społeczną sprawiedliwość: "Rząd powinien ważyć postulaty wszystkich grup obywateli, ale wedle ich racji, nie zaś donośności krzyku".