Starcie Wróbla z Wenderlichem o Ogórek. "Zna cztery języki!". "I w żadnym nie ma nic do powiedzenia?"

- Nie ma Magdy Ogórek, SLD nie pozwala jej występować w mediach - ubolewał w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. - Jeśli tylko chce, może w mediach występować - zarzekał się Jerzy Wenderlich z SLD. Spotkanie publicysty z politykiem szybko zamieniło się w pasmo uszczypliwości.
- Nie ma Magdy Ogórek, którą, wydawało się, zaprosimy dzisiaj, ale SLD nie pozwala jej jeszcze występować w mediach. Jest w końcu młodą dziewczyną - zaczął Poranek Radia TOK FM Jan Wróbel. - Ale jest na szczęście Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu, dojrzały facet. Pan wszystko powie, jak trzeba - przywitał gościa publicysta.

"Pani doktor Ogórek jest osobą samodzielną, mądrą..."

- Dojrzały facet, a wciąż dowiaduję się ciekawych rzeczy - odparł Wenderlich. - Zaskoczył mnie pan informacją, jakoby SLD nie pozwalał występować w mediach pani doktor Ogórek. Pani doktor Ogórek jest osobą samodzielną, mądrą, mającą wiele do powiedzenia. Jeśli tylko chce, może w mediach występować i nawet nam zależy, by w mediach była częściej niż rzadziej - stwierdził.

"Nawet Korwin-Mikke by nie powtórzył pomysłów, które czytała na głos Ogórek" >>>

Następnie Wenderlich wyraził zadowolenie z faktu, iż kandydatka Sojuszu pojawia się w przestrzeni medialnej. Podkreślił, że można mówić o niej dobrze, można źle, "byle z imienia i nazwiska, a najlepiej i z tytułu naukowego". - Doktor Ogórek podniosła standardy kampanii znajomością czterech języków, tytułem doktorskim. Niech się inni starają, czy dogonią doktor Ogórek w tych wysokich standardach - chełpił się gość Poranka Radia TOK FM. - Pamięta pan anegdotę o królu Michale Korybucie Wiśniowieckim. On znał sześć języków obcych, ale w żadnym nie miał nic do powiedzenia - zripostował Wróbel.

"Nie imponuje to panu jako wybitnemu konserwatyście?"

Prowadzący wytknął Wenderlichowi, że publicyści prześmiewczo nazywają Magdalenę Ogórek "kandydatką prawicy". - Dziwię się takim opiniom - stwierdził polityk SLD. - Jeśli doktor Ogórek mówi o niższych podatkach, jest to myślenie lewicowe. PO pokrzykiwała, jacy to my liberalni. A kto podwyższył VAT? My jesteśmy lewicą taką, która uważa, że dopiero z dobrej gospodarki można spełniać cele socjalne - wskazywał Wenderlich. I przypomniał, że SLD, będąc u władzy, obniżył CIT o kilka punktów procentowych, co ostatecznie zwiększyło dochody budżetu.

- Nie imponuje to panu jako wybitnemu konserwatyście? - kokietował Wenderlich. - Czy łaskawiej pan na nas nie zerka? Potrafimy obniżyć podatki, żeby rozbujać gospodarkę, żeby kraj się rozwijał, żeby lepiej zagospodarować przestrzeń socjalną - skwitował polityk.

Milczenie Ogórek

Kandydaturę Magdaleny Ogórek na urząd prezydenta SLD ogłosił 9 stycznia, w dniu śmierci Józefa Oleksego, byłego szefa Sojuszu i zasłużonego działacza partii. Już samo to ściągnęło krytykę na głowę Leszka Millera i jego ludzi. Później nie pomagał sposób prezentacji kandydatki. Szef SLD szybko zabrał mikrofon Ogórek, uniemożliwiając dziennikarzom zadawanie pytań. Później kandydatka na tydzień zniknęła, a w mediach zaroiło się od spekulacji na jej temat. Niektóre dotyczyły rodziny Ogórek, na co kandydatka postanowiła zareagować.

Niedzielna prezentacja Ogórek w Sejmie zaskoczyła komentatorów mało lewicowym programem. "Kandydatka na prawo od Dudy i Komorowskiego" - komentował Piotr Szumlewicz z OPZZ i lewica.pl. A Jacek Żakowski zarzucił kandydatce, że "kastruje lewicę". Tymczasem politycy SLD zgodnie zaprzeczają, jakoby Ogórek unikała mediów. - Będę gryzł - ostrzegał Krzysztof Gawkowski wszystkich, którzy lansują taką tezę.