Frasyniuk o Ogórek: Przykro mi to mówić, ale ona przyczynia się do śmieszności polskiej polityki

- Przykro mi, że muszę to powiedzieć o osobie, której nie znam, ale ona przyczynia się do śmieszności polskiej polityki - mówił o Magdalenie Ogórek Władysław Frasyniuk. Były poseł ocenił też w "Faktach po faktach" w TVN24, że ci, którzy ogłosili ją kandydatką na prezydenta, "wyrządzili jej krzywdę".
- Magdalena Ogórek na prezydenta: nadzieja czy desperacja? - pytała prowadząca program. - Mi jest bardzo przykro, że muszę to powiedzieć o osobie, której nie znam, a która jest bardzo miła, że ona przyczynia się do śmieszności polskiej polityki. I strasznie mi przykro, bo to naprawdę sympatyczna osoba, że wielką krzywdę wyrządzili jej politycy, którzy wystawili ją do tego konkursu - mówił Frasyniuk.

- Ale jest pełnoletnia i się zgodziła - zauważyła Justyna Pochanke. - To prawda, ludzie powinni ponosić konsekwencje i ona pewnie będzie je ponosiła. Jak obserwuję dyskusje dotyczące tej kandydatury, to one nie są przyjemne dla pani Ogórek - tłumaczył b. przewodniczący Unii Wolności.

"Gdyby jeszcze zaprezentowała swoje zdjęcie w bikini..."

- Włodzimierz Czarzasty mówił dzisiaj u Andrzeja Mrozowskiego: "okładki tygodników już ma, jest świetnie, rozbudzamy ciekawość" - przypomniała prowadząca, nawiązując do najnowszego wydania "Newsweeka". - To prawda. Gdyby jeszcze zaprezentowała swoje zdjęcie w bikini czy z konkursu piękności, to moim zdaniem zainteresowanie byłoby jeszcze większe. Tylko problem polega na tym, że cała polityka dzisiaj to jedno wielkie pustosłowie i emocje. Otóż słabość pani premier Ewy Kopacz pokazuje, że w polityce są potrzebni ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, mają wiedzę, kompetencje - przekonywał Frasyniuk.

Jak dodał, "nie wierzy" kandydatce SLD na prezydenta, bo widział ją na konferencji, na której jej nazwisko ogłosił Leszek Miller. - Szczerze powiedziawszy, szybko jej przerwał, jak zaczęła mówić od siebie i od serca. Po drugie, widziałem konferencję prasową, na której odczytała z kartki różne rzeczy, które są mało spójne z programem Sojuszu. No i gdy tylko dziennikarze zaczęli zadawać pytania, wyszła z konferencji - podkreślił gość "Faktów po faktach".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!