A gdyby WOŚP robili Terlikowski i Warzecha? Materna: Nie zastawiam się nad sukcesem, ale komizmem

Tomasz Terlikowski wykrzykujący "Róbta, co chceta? - To mogłoby zaburzyć stan wiary i zbliżyć wszystkich polskich katolików do poglądów papieża Franciszka - ironizuje w "Newsweeku" Krzysztof Materna.
Środowiska prawicowe w tym roku były szczególnie aktywne. O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy pisali i mówili dużo i źle. Łukasz Warzecha stwierdził nawet, że WOŚP zrobić można o "tysiąc razy lepiej" niż Jurek Owsiak.

Krzysztof Materna nie zastanawia się nad powodzeniem akcji charytatywnej prowadzonej przez Warzechę i Terlikowskiego, tylko nad jej komizmem. Maternę rozbawia wizja, że Tomasz Terlikowski mówi: "Róbta, co chceta". - To mogłoby zaburzyć stan wiary i zbliżyć wszystkich polskich katolików do poglądów papieża Franciszka - zauważa w "Newsweeku".

Na co zbierałby Warzecha?

Felietonista zastanawia się też, na co poszłaby zbiórka. - Na Świątynię Opatrzności? Na edukację seksualną młodych księży skoszarowanych pod okiem ks. Oko? Kto, nawet z najwierniejszych wyznawców, gorliwych katolików wsparłby tę akcję, skoro wspiera Kościół datkami na tacę, na kolędę, na parafię, a kto tego nie robi codziennie, może od znanego proboszcza dostać co najmniej w ucho - nieważne, czy jest kobietą czy mężczyzną.

A na co - zdaniem Materny - zbierałby z kolei Warzecha? Na sprzęt do śledzenia intrygantów i przeciwników, "prowokatorów mówiących chórem: Siema!" - ironizuje w "Newsweeku" Krzysztof Materna.

Cały felieton w najnowszym wydaniu tygodnika.