Jak posłowie debatowali o ratowaniu górnictwa? Krzycząc i wyzywając się [STENOGRAMY]

Sejm przegłosował uchwalenie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa. Umożliwia ona między innymi likwidację czterech kopalni na Śląsku. Przebrnęliśmy przez stenogramy z tego posiedzenia. Okazało się, że dyskusja polegała faktycznie na wzajemnych oskarżeniach, wyzwiskach i kłótniach. Merytorycznych argumentów było mało.
Posiedzenie Sejmu, w którym głosowano nad poprawkami do ustawy o górnictwie oraz nad przyjęciem jej całości, skończyło się w nocy. Nie przebiegło ono spokojnie.

Pierwszy podczas głosowania wystąpił poseł Grzegorz Sztolcman z PO z wnioskiem formalnym o przerwę. Prawo i Sprawiedliwość miałoby w tym czasie "wpaść na jakiś bardzo dobry pomysł, jak rozwiązać trudną sytuację polskiego górnictwa".

- Panie marszałku! Wysoka izbo! No, tak właśnie wygląda debata na temat górnictwa. Wzajemne oskarżenia - stwierdził następnie poseł Jacek Najder z Twojego Ruchu.

Krzyki i wnioski

Kolejne wypowiedzi były przerywane nieuprzejmymi krzykami z sali. Marszałek Sejmu stwierdził w końcu, że posłowie nadużywają trybu wniosku formalnego. To, niestety, nie pomogło. Następny w kolejce poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS) próbował złożyć kolejny wniosek. - Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Składam wniosek formalny o ogłoszenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów, żeby wytłumaczyć posłom Platformy Obywatelskiej, co zmieniają i jaką ustawę zmieniają - stwierdził. Marszałek Sikorski po raz kolejny musiał stwierdzić, że wypowiedź nie jest wnioskiem formalnym.

Z kolejnym wnioskiem wyszedł poseł PiS Jerzy Polaczek, który po krótkiej przepychance słownej z marszałkiem Sejmu jako kolejna osoba poprosił o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów w celu udzielenia przez rząd odpowiedzi na pytania o opinię Komisji Europejskiej i UOKiK.

Następnie z mównicy padło kilka sensownych pytań od posłów, stanowiły one jednak mniejszość.

Tobiszowski: "Szukam 20 sprawiedliwych"

Poseł PiS Grzegorz Tobiszowski wystąpił przed głosowaniem nad całością ustawy. Jako poseł ze Śląska był przeciwny likwidacji kopalń i apelował o spokojne wysłuchanie jego racji (na sali panowało zamieszanie). - Jeszcze mamy możliwość zagłosowania przeciw - mówił. - Proszę, wołam i szukam 20 sprawiedliwych i odważnych - szukam ich w ławach PO i PSL - którzy powiedzą: nie, którzy odważą się nie popierać tej ustawy, aby na Śląsku była przyszłość - prosił poseł, co spotkało się z długimi oklaskami.

Wipler: "Pijak to był pierwszy minister rządu Tuska..."

Było już 30 minut po północy. W kolejnym wystąpieniu Zbyszek Zaborowski z SLD zwrócił się do premier Ewy Kopacz per "lady Thatcher". Różni posłowie krzyczeli z sali, również w trakcie kolejnej wypowiedzi, posła PO Andrzeja Czerwińskiego, który starał się na swój sposób bronić ustawy. - Chcę stwierdzić, jestem o tym przekonany, że gdybyście państwo wiedzieli, że najwięcej złota na świecie rozpuszczonego jest w oceanach, to nie waszemu rządowi kazalibyście szukać tam tego złota, a to jest oszukiwanie ludzi - stwierdził, dodając, że ustawa daje nadzieję na uporządkowanie problemu.

Potem zaczęły się ostrzejsze słowa. Na mównicę wyszedł poseł Przemysław Wipler, który zaczął od prośby, aby nie porównywać "żelaznej damy, pani, lady Margaret Thatcher do tej lawirantki, do tej kobiety, która kłamie, oszukuje, oszukała Ślązaków, do osoby, która jest odpowiedzialna za to, że teraz ginie Śląsk". - Mam pytanie... - zaczął poseł, ale jego wypowiedź zagłuszali inni posłowie, którzy uderzali w pulpity, krzycząc "Pijak, pijak!" - Pijak to był pierwszy minister rządu Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka... - zaczął ponownie, na co marszałek Sejmu przywołał go do porządku. Wipler kontynuował swoją wypowiedź, na co z sali posłowie krzyczeli: "Cham, pijak, prostak", uderzając cały czas w pulpity. Poseł dokończył swoje wystąpienie z trudnością.



Sikorski: "Ciągle jestem przy nadziei"

Po nim na mównicę ponownie wyszedł Armand Ryfiński, były poseł Twojego Ruchu. Zaczął od spostrzeżenia, że inne kopalnie na świecie zwiększają wydobycie, podczas gdy Polska zmniejsza. Stwierdził też, że koalicja rządząca "nie ma bladego pojęcia" o górnictwie. Na koniec poprosił premier Kopacz o refleksję na ten temat i stwierdził: "Złodzieje, ręce precz od naszych kopalń".

Po wystąpieniu dwóch kolejnych posłów marszałek Sikorski zwrócił uwagę na brak wartości merytorycznej wypowiedzi. - Jest za dwadzieścia pierwsza. Nadal nie padł żaden alternatywny wobec propozycji rządowej program czy pomysł na ratowanie polskiego górnictwa, ale ciągle jestem przy nadziei.

Poseł Ludwik Dorn wystąpił potem z pytaniem o to, czy rząd przygotowuje plan ostatecznego zamknięcia kopalni, czy jednak restrukturyzacji.

Po tym nastąpił powrót do przerzucania się wypowiadanymi już wielokrotnie argumentami, a kolejni posłowie występowali z wnioskami formalnymi o przerwę w obradach i zwołanie Konwentu Seniorów w celu przemyślenia aspektów ustawy. Piotr Naimski z PiS wspomniał o możliwości jej niekonstytucyjności i stwierdził, że posłowie koalicji "tworzą zarzewie konfliktu społecznego" oraz politycznego między Śląskiem a resztą Polski. Marszałek Sejmu zauważył, że nie jest to wniosek formalny. - Mam nadzieję, że kolejny będzie prawdziwy - stwierdził.

Górczyński: "Cham spod budki z piwem"

Również kolejny rzekomy wniosek formalny spotkał się z uwagą, że została podniesiona kwestia, która nie zostanie rozstrzygnięta przez Konwent Seniorów, a następny marszałek Sikorski skwitował: "To było zapożyczenie literackie". Poseł Marek Poznański powiedział bowiem do posła Wiplera, że "lepiej siedzieć cicho i wyglądać jak idiota, niż się odzywać i rozwiać wszelkie wątpliwości".

Tym samym dyskusja nad kluczową dla rozwiązania kryzysu w energetyce kwestią jeszcze bardziej oddaliła się od samej ustawy. Poseł Artur Górczyński stwierdził, że posła Wiplera nie jest nawet w stanie "nazwać chamem spod budki z piwem, który wywalił kilka jabcoków", bo jest to dla niego "zbyt dobre określenie" i złożył wniosek o wykluczenie go z obrad za "obrażanie kobiet".

Przemysław Wipler w trybie sprostowania stwierdził, że jego słowa nie były obraźliwe dla pani premier, a on chciał jedynie "bronić godności śp. lady Margaret Thatcher".

- Panie pośle, ja znałem lady Margaret Thatcher, pan nie jest politykiem jej wymiaru - skomentował Sikorski.

- Jestem przekonany, że lady Margaret Thatcher nie wyłudzałaby co miesiąc 3 tys. zł, mając samochód służbowy i ochroniarzy, na kilometrówkę - odparł Wipler.

Grupiński: "Więcej kultury i powagi.."

Z kolejnym wnioskiem formalnym o wykluczenie posła Wiplera z obrad wystąpił poseł Rafał Grupiński. - Proszę wszystkich przede wszystkim o zachowanie większej kultury i powagi, bo dyskutujemy o kwestiach niezwykle ważnych dla paru tysięcy rodzin górniczych, a państwo robicie z tego targ polityczny - stwierdził.

Kilka minut później próba złożenia wniosku formalnego przez posła Armanda Ryfińskiego skończyła się kompletnym chaosem na sali i długą sprzeczką z marszałkiem Sejmu. W końcu okazało się, że jego wnioskiem formalnym miał być apel do premier Kopacz o zastanowienie się i zmianę decyzji odnośnie do ustawy.

W końcu doszło do głosowania

Po podsumowaniu sytuacji Kompanii Węglowej przez posła Krzysztofa Gadomskiego - i wniosku formalnym posłanki Anny Grodzkiej, w którym podziękowała ona za wymienienie "listy grzechów" KW i rządu - marszałek Sejmu próbował przejść do głosowania. Okazało się, że to nie takie proste. Poseł Ryfiński próbował wypowiedzieć się w trybie sprostowania, na co marszałek nie reagował. Ryfiński wszedł więc na mównicę samowolnie. Sikorski po raz kolejny przywołał go do porządku, po czym rozpoczął głosowanie.

Na koniec, po przegłosowaniu całości ustawy o górnictwie, nie obyło się od krzyków "Złodzieje!", ale na tym zakończono tę część posiedzenia i zarządzono przerwę, po której nastąpiły już tylko oświadczenia poselskie podsumowujące dyskusję. Posiedzenie na ten dzień zakończono o 1.44.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!