Minuta ciszy we Francji nie dla wszystkich uczniów. Pojawił się bunt. "Dziennikarze popełnili samobójstwo"

Minutę ciszy dla uczczenia ofiar zamachu na "Charlie Hebdo" urządzono we wszystkich szkołach we Francji. Ale w kilkudziesięciu z nich część uczniów się zbuntowała. Sądzą, że zamach był uzasadnioną zemstą za naśmiewanie się z Mahometa.
We wszystkich szkołach we Francji po krwawych zamachach z 7 stycznia, w których zginęło 17 osób, pamięć o ofiarach uczczono minutą ciszy. Nie wszyscy uczniowie poparli jednak ten gest. Z wielu miejsc dochodziły sygnały, że część młodzieży otwarcie mówiła o tym, że nie chce upamiętniać ofiar ataku na redakcję tygodnika satyrycznego "Charlie Hebdo", ponieważ uważają, że działanie terrorystów było słuszne.

Serwis internetowy francuskiej telewizji, FranceTV Info, podaje, że w około sześćdziesięciu szkołach minuta ciszy została przerwana przez niektórych uczniów. Jeden z nauczycieli w podparyskiej szkole był w szoku, kiedy trzy czwarte jego klasy sprzeciwiło się uczczeniu ofiar zamachu. - Młodzież stwierdzała, że ich śmierć była uzasadniona, ponieważ nie wolno rysować ani obrażać proroka - mówi w rozmowie z telewizją France 2.

"Popełnili samobójstwo"

- Kolejnym szokującym stwierdzeniem było to, że ci dziennikarze w zasadzie popełnili samobójstwo - mówi. Jego uczniowie mają po 10 lat. Nauczyciel mówi, że takie stwierdzenia widzą w mediach społecznościowych i słyszą od starszego rodzeństwa.

Nauczyciele, którzy podzielili się swoimi doświadczeniami z dziennikiem Le Monde, również usłyszeli od uczniów, że "Charlie Hebdo" sobie zasłużył. "Dobrze im tak, nie trzeba było obrażać proroka" - stwierdzili uczniowie jednej z paryskich szkół zawodowych. To wciąż reakcje mniejszości, ale na pewno nieodosobnione. "Nie jesteśmy Charlie!" - mówili uczniowie jednej ze szkół w Brukseli.

Nauczyciele, jak pisze Le Monde, mają coraz większy problem z przekazywaniem idei humanizmu swoim wychowankom. Starają się jednak przy każdej okazji przypominać im zasady wolności słowa czy świeckości.

Uczniowie zgłoszeni policji

W niektórych szkołach uczniowie wyrażali poglądy wprost wspierające terroryzm. Za takie stwierdzenia, zgodnie z obowiązującym od 13 listopada prawem, mogą oni być zgłaszani na policję. Niektórzy nauczyciele poczuli się zobowiązani do skorzystania z tej możliwości. Jedna z uczennic, 15-latka, dzień po ataku stwierdziła: "Zamach się udał, ja jestem dumna z tych, którzy zabili, to moi bracia". Jej słowa zostały spisane w dokumencie, który trafił do dyrektora placówki, a następnie do rektoratu - podaje radio Europe 1. Rektorat ma z kolei obowiązek przekazać takie informacje policji.

Tak Francja stara się walczyć z rozprzestrzenianiem się w kraju ekstremizmu. Tego typu wypowiedzi są następnie analizowane pod kątem tego, czy stanowią tylko prowokację, czy może usprawiedliwienie terroryzmu.

Francuski minister edukacji narodowej został poinformowany o ok. 70 przypadkach zakłócenia minuty ciszy w szkołach.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: