Paradowska o "histerii" górników: Chcecie przyjechać demolować Warszawę? Proszę bardzo

- Wyzywanie negocjatorów od klaunów... Myślę, że takimi wystąpieniami górnicy nie zaskarbią sobie życzliwości - oceniła Janina Paradowska w TOK FM. Liderzy górniczych związków przerwali rozmowy, bo poczuli się dotknięci słowami jednego z przedstawicieli rządu. - Słowa "nie pajacujmy" to może błąd, ale ja w tym obrazy nie widzę. Miałabym ochotę powiedzieć: chcecie przyjechać demolować Warszawę? Proszę bardzo - stwierdziła publicystka.
Janina Paradowska krytykuje górniczych związkowców za zerwanie rozmów z rządem. Liderzy związków wyszli z niedzielnych rozmów, bo poczuli się urażeni słowami sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakuba Jaworowskiego, który miał powiedzieć, że "pajacują".

- Jak wczoraj zobaczyłam związkowców wychodzących z rozmów z rządem, to miałam wrażenie, że górnicy nie mają dobrej reprezentacji. Być może powinni wyłonić inną. Ta histeria, która zapanowała po słowach "nie pajacujmy"... Wyzywanie negocjatorów od klaunów nie zrobiło dobrego wrażenia. Myślę, że takimi wystąpieniami górnicy nie zaskarbią sobie życzliwości. Zwłaszcza że bez przerwy płyną ogromne pieniądze na Śląsk - mówiła Janina Paradowska w "Poranku Radia TOK FM".

Według publicystki słowa Jakuba Jaworowskiego "to może był błąd". - Ale nie widzę w tym obrazy. Miałabym ochotę powiedzieć: chcecie przyjechać demolować Warszawę? Proszę bardzo.

Jadą żony

Liderzy górniczych związków - po zerwaniu niedzielnych rozmów - zapowiedzieli, że chcę negocjować tylko z Ewą Kopacz. Szefowa rządu będzie dziś na Śląsku. Rozmowy z górnikami mają zacząć się o 14.

Żony górników chcą rozmawiać z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Delegacja pań rano wyjechała do Warszawy.

- Być może ma to zatrzeć to niemiłe wrażenie po zerwaniu rozmów - oceniła Janina Paradowska.

Zwolnienia ceną za ocalenie Kompanii Węglowej

W tym tygodniu posłowie mają zacząć pracę nad rządowym projektem restrukturyzacji Kompanii Węglowej, która jest w katastrofalnej sytuacji.

To założenia programu stały się zarzewiem obecnego konfliktu na Śląsku. Najwięcej emocji wzbudza zapis przewidujący zamknięcie czterech kopalń należących do największej polskiej spółki węglowej. Zgodnie z planami rządu pracę ma stracić 5,2 tys. pracowników. Reszta - między innymi - zostanie przeniesiona do kopalń, które są w lepszej kondycji.

Górnicy, którzy dobrowolnie odejdą z pracy, dostaną odprawę w wysokości 24 pensji. Osoby, którym do emerytury brakuje mniej niż cztery lata, otrzymywać będą trzykrotność pensji do czasu uzyskania uprawnień emerytalnych. Równocześnie będą mogli pracować w innych spółkach węglowych lub poza górnictwem.