Grabarczyk: Polacy do każdej tony węgla dokładają 60 zł. Nikt nie pyta, czy to akceptują

- Namawiam górników, aby chcieli rozmawiać i wziąć udział w tym procesie. Rząd przewidział dla nich gigantyczny pakiet działań osłonowych - mówił Cezary Grabarczyk w TVN24 o rządowej decyzji o restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Dodał, że wedle danych ministerstwa ?Polacy do każdej tony węgla dokładają 60 zł?.
Cezary Grabarczyk w programie Bogdana Rymanowskiego w TVN24 przekonywał, że zmiany w polskim górnictwie są potrzebne.

- Pan minister Kowalczyk [Wojciech Kowalczyk - pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa - przyp. red.] przedstawił twarde dane. Dziś Polacy do każdej tony węgla dokładają ponad 60 zł i nikt ich nie pyta, czy akceptują tę sytuację - mówił Grabarczyk. Stwierdził, że w związku z tym "za Polaków to rząd musi podjąć tę decyzję". - Potrzebna jest restrukturyzacja. I górnicy nie zostaną bez osłon, bez całego pakietu działań - zapewniał.

"Namawiam górników, aby chcieli rozmawiać"

Dopytywany przez Rymanowskiego o to, czy górnicy nie zostali "wystrychnięci przez rząd na dudka" i czy po zamknięciu kopalń nie znajdą się w tragicznej sytuacji, Grabarczyk odpowiadał: - Pan premier Piechociński zapowiedział, że w każdym miejscu, gdzie będzie likwidowana kopalnia, powstanie strefa ekonomiczna. To miejsce, gdzie lokuje się inwestycje - mówił.

- Wiemy, że musi nastąpić restrukturyzacja (...) i muszą powstać nowe miejsca pracy, które będą dostępne dla górników odchodzących z kopalni - powtarzał. Dodał też, że rząd chce podjąć dialog z niezadowolonymi ze zmian związkowcami, "ale będzie to także uzależnione od gotowości do rozmów górników". - Ja namawiam górników, aby chcieli rozmawiać i wziąć udział w tym procesie. Rząd przewidział gigantyczny pakiet działań osłonowych - zapewniał po raz kolejny.

Grabarczyk, zapraszając górników do rozmów, nie omieszkał podkreślić, że gdy w przeszłości w różnych miejscach w Polsce "likwidowano całe gałęzie przemysłu", dawni robotnicy rzadko mogli liczyć na rządową pomoc.

- Na Śląsku jest inaczej. I górnicy powinni tę osłonową aktywność rządu dostrzegać - apelował minister sprawiedliwości.

1300 osób protestuje pod ziemią

Obecnie pod ziemią protestuje około 1300 osób - poinformował szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik. Do górników dołączają pracownicy powierzchni z kopalń przewidzianych do likwidacji. Chodzi o zakłady Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy oraz Pokój.

- Ludzie walczą o swoje miejsca pracy. Nie ma żadnej reakcji rządu, zostaliśmy po prostu wystrychnięci na dudka. Zabójstwo kopalń to będzie zabójstwo regionu - powiedział Jarosław Grzesik, szef górniczej "Solidarności", który rano spotkał się z dziennikarzami pod kopalnią Bobrek-Centrum.

Rząd przyjął plan naprawczy

Górniczy protest skierowany jest przeciwko rządowemu programowi restrukturyzacji Kompanii Węglowej.

Przyjęty przez rząd plan naprawczy dla KW stwierdza m.in., że możliwości dofinansowania spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację czterech kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych - kosztem ok. 2,3 mld zł.

Związkowcy podkreślają, że realizacja rządowego planu będzie miała bardzo negatywne skutki dla regionu. Przypominają, że miasta takie jak Bytom, w których przed kilkunastu laty zlikwidowano kopalnie, do dzisiaj borykają się ze strukturalnym bezrobociem i innymi problemami społecznymi.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: