W Europie zaczyna się wojna cywilizacji? "To my zaczęliśmy, nie muzułmanie"

Jerzy Haszczyński wieszczy w "Rzeczpospolitej" "wielkie starcie ideologiczne w Europie" i ubolewa nad porażką asymilacji muzułmanów. - Przestrzegam przed myśleniem, że zasymilujemy wszystkich i będzie jak zawsze. Nic nie będzie jak zawsze - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Przemoc tworzy przemoc i myśmy zaczęli, nie muzułmanie - podkreślał Mohamed Adham Abd El Aal z gminy muzułmańskiej w Warszawie.
"Atak na redakcję 'Charlie Hebdo' zapowiada wielkie starcie ideologiczne w Europie" - pisze w "Rzeczpospolitej" Jerzy Haszczyński w okładkowym tekście zatytułowanym "Wojna cywilizacji. Teraz".

Muzułmanie nie doceniają Europy?

Zdaniem publicysty Europę czeka ostra dyskusja o błędach w polityce wobec imigrantów. Przekonuje, że widać je po skutkach. "Znaczna część muzułmanów nie zamierza przestrzegać zasad obowiązujących w krajach Zachodu, które ich przyjęły, często wsparły materialnie i dały obywatelstwo". Wskazuje, że muzułmanie, zamiast liberalizować się zeświecczać na modłę zachodnią, zwracają się ku tradycji. Nie docenili atrakcyjności i bogactwa Starego Kontynentu. "Tego w Europie Zachodniej nikt się nie spodziewał" - przyznaje.

Demon islamizacji krąży nad Europą. O klęsce multi-kulti >>>

Haszczyński przestrzega, że "muzułmańscy reformatorzy i liberałowie to nisza". Że jest ich za mało, by przekonać "muzułmańskie masy" do akceptacji "europejskich reguł gry". Co więcej, zdaniem dziennikarza, na powstrzymanie wojny cywilizacji może być już za późno.

Wojna cywilizacji czy w cywilizacji?

- Zastanawiam się, w jakim stopniu to jest wojna cywilizacji, ale w jakim wojna w cywilizacji, chrześcijańskiej, ale i muzułmańskiej - skomentował tekst Haszczyńskiego Jacek Żakowski w Poranku Radia TOK FM. Publicysta zaznaczył, że dążenie ku asymilacji napływowych kultur wydaje się już przebrzmiałe.

- Nie wszyscy będą tacy jak nasi dziadowie - mówił prowadzący Poranek Radia TOK FM. - To się nie uda. Ani w islamie, ani w świecie chrześcijańskim to się nie uda. Przestrzegam przed myśleniem, że zasymilujemy wszystkich i będzie jak zawsze. Nic nie będzie jak zawsze - podkreślał publicysta.

- To marzenie o tym, żeby było jak zawsze, które łączy redaktora Haszczyńskiego z tradycjonalistami islamskimi, to największe zagrożenie, przed jakim stoją dziś obie cywilizacje, islamska i chrześcijańska - skwitował Żakowski.

"Ci ludzie mordują wszystkich. Zło nie zna granic"

W podobnym tonie wypowiadał się goszczący w "Pierwszym śniadaniu TOK FM" Mohamed Adham Abd El Aal, przewodniczący muzułmańskiej gminy wyznaniowej w Warszawie. - Łatwo podgrzewać atmosferę. Nie sądzę, byśmy byli w stanie wojny. Na 1,7 mld muzułmanów garstka wybrała terror za sposób działania. Garstka dziwna, obca nam, szkolona w obcych krajach. Garstka odrzucona przez nas, przez Zachód. To obce ciało i jak każde obce ciało boli lub wytwarza gorączkę. Ale zawsze jest odrzucone - wskazywał.

- Zamachy to nie jest domena świata zachodniego. Ci ludzie mordują wszystkich, także w świecie muzułmańskim. Zło nie zna granic - podkreślał Abd El Aal. Zauważył, że w imię wielu religii popełniano mnóstwo błędów, a z Allahem na ustach można czynić zarówno zło, jak i dobro.

"Kochali Francję, ale okazali się odrzuconymi czarnuchami"

- Jeśli widzę, że ktoś się śmieje z jakiegokolwiek wyznania, zawsze mówię: to nie ten sposób - podkreślał gość Radia TOK FM. - Jeśli widzę kogoś szydzącego z chrześcijaństwa, na cały głos krzyczę: Boga się nie obraża. Jezus jest świętą osobą. Dla nas to jest dogmat, że Maria panna jest najczystsza, to najważniejsza kobieta w islamie - wyjaśniał Abd El Aal. - Jak ja się czuję, gdy obrażają moją religię? To przykre. XXI wiek, Europa, i nadal bawimy się w ranienie innych na tle religijnym. To poniżające także dla tych, którzy obrażają - ubolewał.

Abd El Aal podkreślał też, że zamachowcy z Paryża wychowani byli w kulturze Zachodu. Podobnie jak wielu im podobnych. - Czuli się jednak gorsi, jako gorsza kasta. Czuli się Francuzami, kochali Francję, ale okazali się odrzuconymi, przepraszam, czarnuchami. Frustracja, ignorancja, brak wiedzy o własnej religii. I reakcja jest gwałtowna - rozłożył ręce Abd El Aal. Dodał jednak, że nic nie usprawiedliwia reakcji tak gwałtownej, jak zabijanie innych.

"Bo myśmy przyjechali cywilizować"

- Pomyślmy też, czemu człowiek żyjący w tak dostatnim kraju jak Francja może być traktowany jako gorsza osoba - zauważył Abd El Aal. - Otóż kraje kolonialne są do tego przyzwyczajone. Musiały tłumaczyć, dlaczego robią to i to w Algierii czy Indiach. "Bo myśmy przyjechali cywilizować" - wskazywał.

- Pojawiło się pojęcie postępu religijnego, co oznacza laicyzację. To wstyd - podkreślał gość Radia TOK FM. - Nie można zmuszać muzułmanów, by poddali się temu postępowi. Oni chcą modlić się pięć razy dziennie, chcą być bliżej pana. I jak długo nie krzywdzą nikogo, mają nosić chustę. Naciskanie ludzi, że dziewczyna musi zdjąć hidżab, wyrywanie jej chusty z głowy, już rodzi frustrację. Przemoc tworzy przemoc i myśmy zaczęli, a nie muzułmanie - skwitował.

Więcej o: