Dlaczego nagle nieślubne dzieci JKM zaczęły przeszkadzać. "Sytuacja partii jest inna, idą wybory i..."

- Do KNP przykleja się wyraźna narodowo-katolicka łatka - mówił w Radiu TOK FM dr Bartłomiej Biskup o nagłym zastąpieniu Janusza Korwin-Mikkego przez Michała Marusika. Zdaniem politologa trudno ocenić, czy nieślubne dzieci lidera KNP zaszkodziłyby całej partii.
Początek tygodnia przyniósł wieści o nieoczekiwanej zmianie na stanowisku prezesa Kongresu Nowej Prawicy. Janusza Korwin-Mikkego zastąpił Michał Marusik, europoseł KNP. Nowy prezes tłumaczył później, że partyjni działacze chcą jedynie odciążyć Korwin-Mikkego przed kampanią prezydencką. "Rzeczpospolita" wskazywała jednak, że intencje były inne. Stara gwardia KNP była niezadowolona ze zbliżania się do politycznego mainstreamu oraz przyjmowania kolejnych posłów, np. Przemysława Wiplera. W tle pojawiły się też nieślubne dzieci lidera KNP i to ten wątek zdominował media.

Wszyscy chcą skorzystać na sukcesie KNP

Dlaczego sprawa potomstwa Korwin-Mikkego wypłynęła właśnie teraz, skoro, jak wszyscy przyznają, znana była od dawna? - Partia ma trochę inną sytuację. Mniej więcej od roku jest popularna, przekroczyła próg wyborczy w eurowyborach. W każdej rozwijającej się partii znajduje się coraz więcej osób, które chcą na tym skorzystać - mówił w Radiu TOK FM dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW.

Dr Biskup tłumaczył, że dawniej "korwiniści" określali się jako skrajni gospodarczy liberałowie, omijający kwestie światopoglądowe. - To były prywatne wybory, czy ktoś ma dzieci, czy chodzi do kościoła. Dzisiaj przykleja się tam wyraźna narodowo-katolicka łatka - zaznaczył. Politolog zastanawiał się jednak, czy obyczajowi konserwatyści to na tyle istotna część elektoratu, że może wpłynąć na wynik wyborczy.

- Oni muszą się dogadać. Zbliżają się wybory parlamentarne, najważniejsze dla KNP - dodał gość Radia TOK FM, zauważając, że nawet 1 czy 2 punkty proc. straty mogą zaważyć na sukcesie "korwinowców", czyli przekroczeniu progu wyborczego.

"Wielożeństwo to nie zaleta"

Prowadząca audycję Hanna Zielińska zastanawiała się, czy "jurności" Korwin-Mikkego nie można próbować przekuć w atut. - Wielożeństwo nie jest w polityce zaletą - podkreślił jednak dr Poboży. - Polityk, mąż stanu, powinien być opiekuńczy, wierny, a nie mieć dzieci w każdym kącie i wszystkie nieślubne - zaznaczył.

- Byłoby szkoda zabić tę partię w tym momencie - dodał politolog. - Tam jest dużo ludzi młodych. A ja się zawsze cieszę, jeśli młodzi działają i jest to kanalizowane w partii politycznej, a nie ruchu anarchistycznym czy kibolskim - dodał. Na koniec Biskup jakby pocieszał polityków KNP. - Można z tego wyjść, zrobić Korwin-Mikkego prezesem honorowym, ojcem założycielem. Jest tysiąc sposobów, by wyjść z tego z twarzą. Zobaczymy, czy potrafią to zrobić - zakończył.