"Wpisałam kod, weszli na górę. Z córką schowałyśmy się pod biurkiem". Wstrząsająca relacja rysowniczki z "Charlie Hebdo"

- Wyszłam po córkę do przedszkola. Gdy wracałyśmy, pod drzwiami zjawili się uzbrojeni mężczyźni - relacjonuje Corinne Rey, rysowniczka, członkini redakcji "Charlie Hebdo". Terroryści zamordowali jej kolegów z pracy i dwóch policjantów. W sumie - 12 osób.
Corinne Rey - znana jako Coco - wyszła z pracy, by odebrać z przedszkola swoją córkę. Gdy wracała, przy wejściu do budynku uzbrojeni mężczyźni zmusili ją, by wpuściła ich do środka - opisują francuskie media. - Jak tylko znalazłam się przy drzwiach wejściowych do redakcji, dwóch uzbrojonych mężczyzn brutalnie mnie zastraszyło. Chcieli wejść na górę, wpisałam kod - powiedziała w rozmowie z francuską gazetą "L'Humanite".

- Zastrzelili Wolinskiego, Cabu... to trwało pięć minut. Schowałyśmy się pod biurkiem - relacjonowała. Jak mówiła, terroryści zwracali się do niektórych ofiar po imieniu, doskonale wiedzieli, kim byli.

- Słyszałam, że napastnicy mówili perfekcyjnie po francusku. Powiedzieli, że są z Al-Kaidy - dodała.

Corrine Rey - rysowniczka i członkini redakcji "Charlie Hebdo":



Rysownicy zamordowani

Dwaj napastnicy - jak podejrzewa policja - bracia Said i Cherif Kouachi brutalnie zamordowali dziewięciu dziennikarzy i rysowników podczas redakcyjnego spotkania. Zabici zostali także dwaj policjanci. Wśród ofiar był m.in.: Stephane Charbonnier (znany jako Charb) - francuski rysownik, redaktor i dziennikarz. Znany był ze swoich kontrowersyjnych prac. Wielokrotnie otrzymywał pogróżki, grożono mu śmiercią. Od 2011 roku był pod ochroną policji. Policjant, który ochraniał tego dnia Charba, nie zdążył zareagować. Zginęli także: Jean Cabut (Cabu), Bernard Verlhac (Tignous), Georges Wolinski, Philippe Honore, a także ekonomista i dziennikarz Bernard Maris.

Georges Wolinski i Cabu / Fot. Reuters

Charb / Fot. AP



Więcej o: