Arłukowicz porozumiał się z lekarzami, gabinety będą otwarte. Balicki sceptyczny: Kilka godzin rozmów nie rozwiąże problemów

Po 15 godzinach sukcesem zakończyły się negocjacje ministra zdrowia z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Nieoficjalnie wiadomo, że nieznacznie zwiększono tzw. stawkę kapitacyjną od pacjenta, którą dostają medycy. Jak mówił w Radiu TOK FM Jarosław Krawczyk z PZ, uzgodniono także warunki zawierania umów lekarzy z NFZ. Dla pacjentów zmienia się niewiele. Negocjacje mają być jednak kontynuowane.
Od wczoraj o godz. 16 trwały rozmowy Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia, z protestującymi lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Dotyczyły one m.in. kwestii kontraktów z NFZ i wprowadzenia pakietu onkologicznego. Dziś po godz. 6 negocjacje zakończyły się sukcesem. Zamknięte od początku roku gabinety lekarzy rodzinne mają zostać otwarte.

Co się zmieni?

Na czym polega kompromis? Jak ustalił Michał Janczura z Radia TOK FM, o 4 zł, do 140 zł, zwiększona zostanie stawka kapitacyjna, czyli suma, jaką lekarz rodzinny dostaje za przyjęcie pacjenta. Według lekarzy z PZ dotychczasowe finansowanie POZ było niewystarczające, jeśli lekarze mają prowadzić dodatkowe badania w ramach pakietu onkologicznego.

O ustaleniach mówił też w Poranku Radia TOK FM Jarosław Krawczyk z Porozumienia Zielonogórskiego. - Uzgodniliśmy warunki progowe, czyli podpisywanie umów na czas określony. I fakt, że umowa w czasie jej trwania nie może być jednostronnie zmieniana - mówił. NFZ nie będzie więc mogło zmieniać warunków kontraktu w czasie jego trwania, jak to było dotychczas. Nie będą też podpisywane kontrakty na kilka miesięcy. Zawierane będą na 12 miesięcy, co jednak oznacza, że za rok może nas czekać podobne zamieszanie.

Krawczyk tłumaczył też, że ministerstwo ustąpiło w sprawie deklaracji wyboru lekarza POZ. Teraz nie będą one automatycznie wygasać i nie trzeba będzie ich składać ponownie, jeśli wygasną uprawnienia pacjenta do świadczeń medycznych.

To nie koniec negocjacji

Z punktu widzenia pacjenta niewiele się jednak zmieniło. Ministerstwo Zdrowia wciąż chce, by konsultacje z okulistą czy dermatologiem wymagały skierowania z POZ. Pacjenci cukrzycowi stracą, jak wcześniej zapowiadano, uprawnienia do konsultacji poza kolejką, bez zmian pozostaje też pakiet onkologiczny. Na oficjalne przedstawienie porozumienia między PZ a Ministerstwem Zdrowia wciąż czekamy.

Krawczyk podkreślił jednak, że to nie koniec negocjacji. - Rozmowy będą kontynuowane, chociażby na temat wskaźnika onkologicznego - mówił. Chodzi o odsetek pacjentów skierowanych do specjalnego trybu leczenia onkologicznego (z zieloną kartą), u których wstępna diagnoza będzie musiała się potwierdzić. - Określenie, że mamy trafić 1 pacjenta na 15, jest nieprzemyślane. Wcześniej nie było w Polsce takich wskaźników i trudno to prognozować - ocenił lekarz. - Urzędnicy nie zdają sobie sprawy z tego, jak wygląda praca lekarza - żalił się Krawczyk, wskazując, że obciążenia biurokratyczne medyków tylko rosną.

Balicki: podstawowych problemów to nie rozwiązało

- Nie sądzę, żeby w ciągu tych paru godzin nocnych rozmów, poza tym, że gabinety zostaną otwarte, były rozwiązane podstawowe problemy POZ - ocenił w Poranku Radia TOK FM Marek Balicki, były minister zdrowia.

- Gdyby wynikiem tego konfliktu było rozpoczęcie prac nad ustawą o podstawowej opiece zdrowotnej, to byłby ogromny sukces - stwierdził Balicki. - Ostatnie dni pokazały, że lekarz rodzinny to funkcja publiczna. Zresztą jest finansowany ze środków publicznych. To nie jest jak w medycynie specjalistycznej, gdzie duża część lekarzy działa na wolnym rynku. Lekarz POZ ma być związany z lokalną społecznością, finansowany przez państwo, łatwo dostępny - mówił Balicki.

- Niesamowite, że w tych negocjacjach w ogóle nie ma pacjentów - dziwił się prowadzący Poranek Radia TOK FM Jacek Żakowski. - W Polsce nie mamy dojrzałych organizacji pacjentów - przyznał Balicki. Dodał jednak, że i te istniejące powinny się mocniej włączać w tworzenie prawa medycznego.