Pierwszy tak szczery wywiad Bieńkowskiej? Mówi o kłótniach z mężem, wydawaniu pieniędzy, wróżce...

- Nigdy nie sądziłam, że zajdę tak wysoko - mówi w rozmowie z "Vivą" unijna komisarz i b. wicepremier Elżbieta Bieńkowska. W wywiadzie udzielonym gazecie zdradza też, że bardzo lubi wróżby i horoskopy, zakupy robi na wyprzedażach oraz, "jak większość Polaków", ma kredyty do spłacenia.
Najnowsza "Viva" to kolejny numer tej gazety, którego bohaterką jest ważna kobieta polskiej sceny politycznej. W grudniu na okładce dwutygodnika znalazła się premier Ewa Kopacz; szefowa rządu udzieliła też wywiadu, w którym opowiadała m.in. o politycznych i życiowych wyborach, przyjaźni z córką i miłości do wnuka. Niestety, więcej komentarzy niż sama rozmowa wzbudziły wtedy zdjęcia premier - internauci nie pozostawili suchej nitki na wizerunku Kopacz, który został drastycznie zmieniony przez grafików.

Premier była krytykowana również za to, że obok jej zdjęć w magazynie pojawiły się nazwy i adresy firm, które wypożyczyły do sesji m.in. okulary, ubrania i meble. - To się nazywa lokowanie produktu, a premier nie jest od tego, żeby lokować produkt - grzmiał Roman Giertych. Do tych zarzutów odniosła się sama Kopacz: - Nie było w tym moich złych intencji. Absolutnie, jest mi z tego powodu przykro - mówiła.

Bieńkowska: Nie pracuję w polityce dla pieniędzy

W noworocznym numerze gazeta zapowiada "pierwszą tak szczerą" rozmowę z Elżbietą Bieńkowską. Unijna komisarz opowiada w niej m.in. o przesłuchaniu w Parlamencie Europejskim, początkach kariery politycznej i swojej słynnej szczerości. W wywiadzie b. minister zapewnia też, że nie pracuje w polityce dla pieniędzy. "Jako wicepremier zarządzałam miliardami euro, a zarobki nie były adekwatne do poziomu zaangażowania, odpowiedzialności, stresu i poświęcenia (...), jakie ta praca ze sobą niesie. Nie było łatwo, jak większość Polaków mamy kredyty do spłacenia" - zwierza się.

Jak dodaje, "teraz jej sytuacja materialna się poprawi, ale nie jest w stanie sobie wyobrazić na ile". Mimo to ulubionym miejscem zakupów Bieńkowskiej pozostają wyprzedaże. "Mam zakodowane, że skoro można kupić coś 40 proc. taniej, to czemu płacić pierwotną cenę" - odpowiada, zapytana, "czy nie musi już robić zakupów w second-handach".

W kolejnej części rozmowy komisarz dodaje, że jest bardzo samodzielna. "Nigdy z żadną koleżanką, których zresztą nie mam wiele, nie byłam na zakupach. Mam przyjaciółkę od czasów wczesnego dzieciństwa, pracuje jako kucharka. Uwielbiam jej wiedzę życiową i komentarze. Ale nawet jej nie pokazałabym się w sklepowej przymierzalni" - mówi.

"Bardzo lubię wróżby i horoskopy. Poprawiają mi humor"

W kolejnej części wywiadu poruszony został też temat sukcesów politycznych b. minister. - Nigdy nie sądziłam, że zajdę tak wysoko - podkreśla w rozmowie z "Vivą" Bieńkowska. - Ale wydaje mi się, że ja wszystko osiągam dlatego, że za tym nie biegam za wszelką cenę, nie uganiam się za posadami, nie zabiegam o nic na siłę i nigdy nie idę po trupach do celu. Nigdy w życiu - zapewniła unijna komisarz.

Gdy dziennikarka dopytywała, czy Bieńkowska uważa, że "co ma być, to i tak będzie", b. minister w rządzie Donalda Tuska dość nieoczekiwanie przyznała się do korzystania z usług wróżek. "Tak. Niedawno numerolożka postawiła mi horoskop z daty urodzenia. Jestem Wodnikiem. Powiedziała, że wszystko w moim życiu dzieje się w sposób bardzo naturalny dzięki mojej dobrej pracy. Ta pani nic o mnie nie wiedziała, a wszystko się zgadzało, nawet daty" - opowiadała. Jak dodała, "bardzo lubi wróżby i horoskopy, bo poprawiają jej humor".

Temat astrologii wrócił w kolejnej części rozmowy - tym razem poświęconej życiu prywatnemu komisarz. "Śmiałam się ostatnio, że przez 27 lat małżeństwa robię wszystko, czego chce mój mąż. A on uważa, że jest odwrotnie. Przekomarzamy się, kłócimy, miewamy kryzysy, ale ja naprawdę liczę się z jego zdaniem" - zapewniała Bieńkowska. "My także nie jesteśmy superspokojną parą, kłócimy się czasami o mało istotne sprawy. Mój mąż jest zodiakalnym Baranem i zawsze musi postawić na swoim" - odpowiedziała na uwagę dziennikarki, że "kryzys nie omija żadnego związku".

"Na starość zaopiekuję się piętnastoma psami"

Bieńkowska wspomina także, że jako dziecko była bardzo nieśmiała. "Teraz też miewam takie momenty, kiedy mnie zatyka, ale potrafię to już przełamywać. Nauczyłam się tego, że mówię, co myślę. Nikogo nie udaję" - zaznacza.

Unijna komisarz zdradziła również, że kocha zwierzęta, a jej trzy kundelki są traktowane jak członkowie rodziny, a gdy "słyszy o tragedii jakiegoś zwierzaka, serce jej krwawi". "Rozmawiamy z mężem, że na starość zaopiekuję się piętnastoma psami. A on na to, że - znając mnie - to nie piętnastoma, ale stu piętnastoma" - mówi.

Na Twitterze fala złośliwości

Jak to przy wielu podobnych okazjach bywa, pod adresem Bieńkowskiej przelała się na Twitterze fala złośliwości w kontekście jej wyznania dot. wizyt u numerolożki:















Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: