Penderecki o zawiści Polaków: Dokonuje się dołowania, gnojenia tych, którzy się wybijają

Fala oburzenia, internetowy hejt i odsądzanie od czci i wiary - to wszystko prawdopodobnie zafundował sobie jednym wywiadem wybitny polski kompozytor Krzysztof Penderecki. Dlaczego? Bo powiedział, co tak naprawdę sądzi o zawiści rodaków.
Kompozytor w obszernym wywiadzie, dla specjalnego wydania "Dziennika Gazety Prawnej" na długi weekend, opowiadał o początkach swojej drogi artystycznej, eksperymentach z awangardą i metodach twórczych. W pewnym momencie rozmowa zeszła na Kraków, miasto z którym artysta jest związany od młodości, a które według niego jest miastem "bardzo niewdzięcznym".

- Kraków jest jedynym miastem w Polsce, gdzie nigdy nie powstała sala koncertowa i nie zanosi się na to! To zawsze było dziwne miasto, trudne. Ja kocham Kraków, ale raczej tylko "mury" - stwierdził. - Miałem niedawno koncert w Zabrzu, przyszło na niego 2 tysiące osób. W Krakowie na moje koncerty przychodzi 300-400 osób, jak jest w kościele, to więcej. To nie jest miasto, w którym młody zdolny człowiek się może rozwijać. No chyba że ma taki upór, jaki ja miałem - tłumaczył.

"W Polsce nie zrobiłbym kariery"

Zapytany zaś o zawiść Polaków, również nie szczędził gorzkich słów. - Ja nie zrobiłbym kariery w Polsce - przyznał. Dlaczego? - Bo u nas dokonuje się dołowanie każdego, kto się w jakiejś dziedzinie wybija, nawet w nauce. Gdy ktoś robi karierę, wyjeżdża za granicę, jest doceniany, to od razu jest przez kolegów - za przeproszeniem - gnojony - ocenił kompozytor.

Przesadził, czy też podetknął nam lustro, w którym możemy się przejrzeć? To już oceńcie sami.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: