Sądy oddalają protesty wyborcze SLD. Wenderlich: Z moich ust nie usłyszycie o "fałszerstwie". To byłoby niegodne

Warszawski sąd oddalił wyborczy protest SLD. Orzekł, że książeczka do głosowania w wyborach do sejmików nie wprowadzała w błąd. Jan Wróbel zauważył w Poranku Radia TOK FM, że taktyka na podważanie ważności wyborów kończy się dla Sojuszu fatalnie. Także w sondażach. - Znam też sondaż, w którym zyskujemy - odpierał niezrażony Jerzy Wenderlich.
- Książeczka do głosowania jest jasna i nie wprowadzała w błąd - orzekł warszawski sąd, oddalając protesty wyborcze ze strony SLD - podaje "Gazeta Wyborcza". Sojusz domagał się unieważnienia wyborów samorządowych w różnych okręgach. Jego zdaniem karta do głosowania do sejmików wojewódzkich w formie broszury wprowadzała wyborców w błąd i premiowała pierwszą partię na liście, czyli PSL. Zarzuty dotyczyły też filmu instruktażowego PKW. Miał być mylący dla wyborców.

"SLD nie tupał i nie krzyczał"

Warszawski sąd odrzucił te protesty. Na rozprawę nie stawił się żaden przedstawiciel komitetu wyborczego SLD, więc rozprawy potoczyły się błyskawicznie. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", podobne wyroki zapadły już w kilku innych miejscach. Na wieść o tej - bądź co bądź - porażce Jerzy Wenderlich z SLD zachowywał w Poranku Radia TOK FM stoicki spokój. - SLD nigdy nie był opozycją, która tupie, krzyczy i wyrywa sobie włosy z głowy. Jeśli są wątpliwości, zostały one złożone w jednym miejscu do tego przeznaczonym: w sądach - podkreślał. Zaznaczył też, że Sojusz wierzy w ich niezawisłość.

Prowadzący audycję Jan Wróbel dopytywał jednak, czy Sojuszowi warto było przyłączać się do PiS w walce o uczciwe wybory. - Wyście na tym stracili, z 11 do 5 proc. poparcia. To się nazywa zjazd - podkreślał publicysta. - Znam też sondaż, w którym jest wspinaczka - odparł niezrażony Wenderlich.

Fałszerstwa - nie. Zniekształcenia - tak

- Polityk nie może być skazany na nieustanną kalkulację - zaznaczył, tłumacząc krótki epizod współpracy z PiS. - Z moich ust nie usłyszał pan i nie usłyszy słowa "fałszerstwo". To byłoby niegodne polityka - dodał. - Ale były różnego rodzaju zniekształcenia - zastrzegł.

Więcej o: