Kurski o Komorowskim: Czy człowiek, który ma taką utratę władz umysłowych, może być prezydentem?

- Czy człowiek, który ma taką utratę władz umysłowych, może być prezydentem 40-milionowego kraju? Ktoś, kto ma takie zaniki pamięci, nie powinien prowadzić roweru ani kiosku z cebulą - przekonywał w "Kropce nad i" w TVN24 Jacek Kurski. W ten sposób europoseł odniósł się do zeznań prezydenta złożonych w procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego.
Temat prezydenta został poruszony przez Kurskiego już w pierwszej części rozmowy, gdy prowadząca Monika Olejnik pytała go m.in. o zamieszanie podczas ostatniego posiedzenia Sejmu i posiłek posłanki Pawłowicz. - To, co się dzieje w ostatnich 10 dniach, jest absolutnie chore - przekonywał europoseł.

- Mamy kryzys z osobami numer jeden i dwa w państwie - mówię tu o niewyjaśnionych związkach pana prezydenta z WSI i niewyjaśnionej sprawie podejrzeń o wyłudzenia marszałka Sikorskiego. I nic - mówił, zarzucając mediom (m.in. właśnie stacji TVN), że nie zajmują się poważnymi problemami, a jego samego nikt nie pyta właśnie o raport ws. WSI.

"Czy to jest normalne, że prezydent Polski wciska nam kit?"

Wątek prezydenta Komorowskiego powrócił w ostatnich minutach rozmowy, gdy Kurski ocenił głowę państwa bardzo ostro. - Czy to jest normalne, że prezydent Polski wciska nam kit, że on nie wie, czy czytał raport, który jest na jego temat? Pani w to wierzy, że on nie pamięta? - pytał.

- Czy człowiek, który ma taką utratę władz umysłowych, może być prezydentem 40-milionowego kraju? Czy może być nim człowiek, którego władze umysłowe nie upoważniają go do prowadzenia roweru? Ktoś, kto ma takie zaniki pamięci, nie powinien prowadzić roweru ani kiosku z cebulą - atakował Kurski.

"Nie pamiętam, bym się zapoznawał z aneksem"

W czwartek Bronisław Komorowski przez prawie cztery godziny zeznawał jako świadek w procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i byłego oficera WSI płk. Aleksandra L., oskarżonych o płatną protekcję przy weryfikacji byłego żołnierza WSI. Rozprawa odbyła się w Pałacu Prezydenckim.

- Nie pamiętam, bym się zapoznawał z aneksem - oświadczył Komorowski. Jak dodał, nie wyklucza tego, że można to sprawdzić w tajnej kancelarii. Prezydent podkreślił też, że nie odczuwał potrzeby zapoznania się z dokumentem zbudowanym - jak mówił - głównie po to, by go zaatakować w sposób oderwany od prawdy za to, że głosował przeciw likwidacji WSI. - Podtrzymuję krytyczną opinię co do likwidacji WSI w taki sposób, w jaki zrobił to rząd PiS - dodał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Nie chcą muzułmanów. Potężny protest. A szef rządu o "skrajnej prawicy">>