Miliony na Świątynię Opatrzności? Sasin: "Może to się nie podoba, ale nie można terroryzować posłów"

Nie można terroryzować parlamentarzystów, żeby decydować o tym, na co będą przeznaczane pieniądze budżetowe - stwierdził Jacek Sasin podczas porannej rozmowy w Radiu Zet. Andrzej Rozenek zarzucił z kolei Kościołowi wykorzystywanie imienia Jana Pawła II do oszczędzania pieniędzy "pod płaszczykiem muzeum".
W porannym programie "7 dzień tygodnia" Moniki Olejnik w Radiu Zet goście rozmawiali między innymi o kontrowersyjnej sprawie przekazania 16 mln zł na Muzeum Jana Pawła II w Świątyni Opatrzności w warszawskim Wilanowie. Prowadząca stwierdziła, że jest to, jak na muzeum, bardzo duża kwota.

- Problem jest taki, że nie moglibyśmy z budżetu przekazać środków na budowę kościoła czy świątyni, mogliśmy przekazać na muzeum - tłumaczył Stanisław Żelichowski. - Wszystko się stało zgodnie z prawem - zapewnia. - No jest taka decyzja, którą parlament podjął, i trzeba z tą decyzją już się pogodzić - dodaje.

Jacek Sasin stwierdził, że takie dofinansowanie to nic szczególnego. - Państwo finansuje muzea różne - mówił. - Ja rozumiem, że może się komuś nie podobać, że to jest muzeum Instytut Myśli Jana Pawła II. Ja im nie odbieram do tego prawa, ale niech nie próbują terroryzować również nas, parlamentarzystów, aby decydować suwerennie o tym, na co będziemy przeznaczać pieniądze budżetowe, jeśli to jest zgodne z prawem - zaznaczył poseł PiS.

Świątynia Opatrzności jak katedra we Florencji?

Środki na muzeum w Świątyni Opatrzności zostaną przesunięte z innych zadań Ministerstwa Kultury. Poprawka do budżetu została zgłoszona przez posłów PO i PSL.

- To jest przecież element politycznej rozgrywki - stwierdził Tomasz Nałęcz. - Ja pamiętam, jak ugrupowanie, które trudno jest posądzać o sympatię do Kościoła, czyli SLD, proponowało przesunięcie środków finansowych w budżecie z IPN na budowę Świątyni Opatrzności w formie normalnej poprawki sejmowej - zauważył. - Jest kłopot, bo to jest rzeczywiście w świątyni, a mamy konstytucyjny rozdział Kościoła i państwa. Ja, jako historyk, wiem, że te pieniądze, które kiedyś były ofiarowane Kościołowi, to dzisiaj jest katedra we Florencji, to dzisiaj jest katedra królewska na Wawelu. Czas weryfikuje pożyteczność narodową tej instytucji - stwierdził.

"Wykorzystuje się imię Jana Pawła II"

Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu uznał z kolei, że można mieć wątpliwości odnośnie tego, czy konstytucyjny zapis o autonomii państwa i Kościoła jest zachowany w sytuacji, w której państwo w pewnym sensie dotuje budowę świątyni. - Bo wiemy przecież, że to jest fikcja. Za te kilkadziesiąt czy już ponad sto milionów, które przekazano na świątynię, niejedno muzeum by powstało - stwierdził.

- Wiemy także, że pod płaszczykiem muzeum używa się imienia Jana Pawła II do tego, żeby wybudować świątynię, bo Kościół w ten sposób po prostu zaoszczędzi pieniądze. To jest pierwsza płaszczyzna - powiedział. - Jest też druga płaszczyzna, która jest bardziej polityczna. Rzeczywiście wygląda na to, że niektórzy politycy próbują się wkupić w łaski Kościoła. Na tym tle strasznie mnie zabolała postawa Ryszarda Kalisza, który z nieznanych mi powodów zagłosował za przekazaniem tych pieniędzy - przyznał Rozenek.

"Potworek architektoniczny"

Iwona Śledzińska-Katarasińska, wiceprzewodnicząca klubu PO, wspomniała też o innym aspekcie świątyni w Wilanowie. - Nie wiem, dlaczego się nazywa Świątynią Opatrzności taki potworek architektoniczny, ale to już jest zupełnie na marginesie - wspomniała. Wypowiedziała się też jednak na temat samego mechanizmu przekazywania pieniędzy na ten cel.

- W 2005 roku, więc kiedy rządził jeszcze SLD albo już Prawo i Sprawiedliwość, podjęto decyzję, że dokładnie to muzeum będzie współfinansowane z budżetu państwa - wyjaśniła. - Zawsze ta pozycja jest w rezerwie w Ministerstwie Kultury, tylko w różny sposób i z różnym natężeniem była używana. W zeszłym roku dał te pieniądze minister Zdrojewski i o mało mu głowy nie ucięto, więc w tym roku ministerstwo pomyślało bardzo sprytnie: Dlaczego ma być na mnie? Niech Sejm uchwali. Dlatego ja nie brałam udziału w tym głosowaniu - zaznaczyła.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Gdy zwykli ludzie głosują na najlepsze zdjęcia, wygrywa dobro, miłość i humor>>