Śledczy po raz trzeci: Na wraku tupolewa nie było pozostałości materiałów wybuchowych

Biegli w całości odrzucają zarzuty sugerujące nieprawidłowe wykonanie badań próbek z wraku Tu-154M, w związku z kwestią ewentualnej obecności w tych próbkach pozostałości materiałów wybuchowych - poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. Odrzuciła wniosek Jarosława Kaczyńskiego.
NPW ujawniła uzupełniającą opinię biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji (CLKP), która wpłynęła do prokuratury wojskowej. W opinii tej biegli przedstawili stanowisko odnoszące się do uwag zawartych w opinii prywatnej, przekazanej prokuraturze przez jednego z pełnomocników rodzin ofiar katastrofy, mec. Piotra Pszczółkowskiego.

- Biegli w całości odrzucają argumentację przedstawioną przez autorów opinii prywatnej, sugerującą nieprawidłowe wykonywanie badań (...) oraz obecność heksogenu lub innych bliżej nieokreślonych materiałów wybuchowych w badanych próbkach - głosi konkluzja stanowiska ekspertów z CLKP.

Wyliczenia pozbawione wartości merytorycznej

W stanowisku CLKP dodano m.in., że przedstawione w opinii prywatnej "pracochłonne wyliczenia, opracowane w postaci wykresów oraz tabel, są niestety pozbawione wartości merytorycznej".

Na stronie internetowej NPW ujawnione zostały m.in. opinia prywatna przedstawiona przez mec. Pszczółkowskiego, odpowiedź biegłych z CLKP oraz inne dokumenty związane z tą kwestią.

Mec. Pszczółkowski powiedział, że ciągle ma zastrzeżenia do metodologii badań stosowanej przez CLKP. - W prokuraturze nadal oczekuje na rozpatrzenie mój wniosek w sprawie bezpośredniego przesłuchania biegłych z CLKP; alternatywnie wnioskuję o przekazanie badań podmiotowi innemu niż CLKP - powiedział.

- Mnie kolejna opinia uzupełniająca nie satysfakcjonuje, nie satysfakcjonuje mnie też żadna kolejna polemika, satysfakcjonuje mnie tylko wykonanie konkretnych badań próbek - dodał mec. Pszczółkowski.

Opinia z kwietnia

W początkach kwietnia prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że biegli z CLKP nie znaleźli śladów po wybuchu na pokładzie samolotu Tu-154M. Wnioski biegłych - liczącą ok. 1,3 tys. stron opinię - opublikowano wtedy na stronach internetowych prokuratury; głosiły, że zarówno na ciałach, jak i na częściach samolotu oraz pozostałych przedmiotach nie ujawniono śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstałych w wyniku degradacji tych materiałów.

Mec. Pszczółkowski wskazywał, że zarzuty dotyczące pierwotnej opinii CLKP dotyczą m.in. kwestii oceny stosowanych metod badawczych, możliwych błędów w zakresie przeprowadzonych badań analitycznych oraz interpretacji ich wyników oraz złej obsługi urządzeń badawczych.

Zarzuty "krzywdzące"

Opinia, która wpłynęła do prokuratury wojskowej, była kolejną opinią uzupełniająca w tej sprawie. W końcu września biegli z CLKP w odpowiedzi na poprzedni wniosek mec. Pszczółkowskiego napisali w stanowisku ujawnionym na stronie internetowej NPW, że bezpodstawne są zarzuty formułowane pod adresem badań, które nie wykazały śladów materiałów wybuchowych w próbkach z wraku.

Dyrektor CLKP Waldemar Krawczyk pisał wtedy m.in., że zarzuty te "są wręcz krzywdzące" i "opierają się na braku wiedzy dotyczącej nie tylko specyfiki badań kryminalistycznych, ale również praktycznych i literaturowych podstaw współcześnie stosowanych analitycznych technik instrumentalnych".

Wówczas mec. Pszczółkowski odpowiadał, że stanowisko to "w żaden sposób nie może stanowić końcowej odpowiedzi na pytanie dotyczące metodologii badań na obecność związków chemicznych wchodzących w skład materiałów wybuchowych na szczątkach samolotu".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


"Wszyscy w sali weselnej płakali". Mąż naprawdę zaskoczył swoją żonę>>