Sikorski: PiS atakuje mnie za swoje problemy. Polityka krajowa jest brutalniejsza od zagranicznej, tęsknię za MSZ

- Jeśli chodzi o krajowe rozliczenia paliwowe, to na 460 posłów jestem 391., jeśli chodzi o sumy rozliczeń. PiS atakuje mnie za swoje problemy - zaznaczył w programie "Fakty po faktach" w TVN24 Radosław Sikorski, odnosząc się do sprawy tzw. kilometrówek. - Polityka krajowa jest znacznie brutalniejsza od zagranicznej - dodał były szef polskiej dyplomacji, przyznając, że tęskni za MSZ.
Tygodnik "Wprost" napisał w tym tygodniu, że Sikorski jeszcze jako minister spraw zagranicznych pobierał z kancelarii Sejmu pieniądze jako zwrot kosztów za używanie prywatnych aut do poselskich wyjazdów. Działo się tak, choć jako szef MSZ miał do dyspozycji samochód służbowy i ochronę BOR. Sikorski bronił się później, że wykorzystywał jedną trzecią limitu kilometrowego przeznaczonego na podróże krajowe posła. Czytaj więcej >>

Marszałek o sprawę był pytany także dzisiaj w TVN24. - Ustalmy jedno. To ja ujawniłem pełne dane o podróżach posłów, to ja nakazałem sprawdzenie tych danych i reformuję sposób rozliczania - przekonywał.

- Zdecydowana większość polityków rozdzielała obowiązki poselskie i ministerialne. I robili słusznie. Bo tak ten system został zaprojektowany - mówił dalej Sikorski. - Czyli uważa pan, że w tej sprawie wszystko jest w porządku? - pytała prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska. - Możemy dyskutować o reformie, i to się już dzieje. Ale nie możemy obwiniać posłów za to, że postępują zgodnie z przepisami - odparł marszałek.

Sikorski: Tęsknię za MSZ, to fakt

- Gdybym robił odwrotnie i jeździł tylko służbową limuzyną, postawiono by mi zarzut, że na spotkania polityczne, poselskie jadę samochodem ministerialnym. To jest ta pułapka, w której jesteśmy. Tak źle i tak niedobrze. Ja rzetelnie rozdzielałem te sfery: działalność ministerialną od działalności poselskiej - wskazał Sikorski.

Zdaniem marszałka zarzuty PiS do niego w tej sprawie "to desperacka próba odwrócenia kota ogonem". - Dzisiaj pan Błaszczak i wczoraj pan Hofman atakują mnie za swoje problemy i swoich posłów - stwierdził.

Przypomnijmy: Adam Hofman w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info przekonywał, że za aferą madrycką stoi Sikorski. Miał on dostać od PO ultimatum: albo sprawi, że partia wygra wybory, albo on będzie musiał z niej odejść z powodu "zarzutów ws. Ukrainy i afery taśmowej". Mariusz Błaszczak z kolei domagał się odtajnienia książki rejestrów BOR i postępowania komisji etyki poselskiej ws. rzekomej "afery Sikorskiego".

- To, że PiS mnie tak bardzo atakuje, dowodzi mojej politycznej użyteczności dla Platformy Obywatelskiej. Gdybym nie był użyteczny, toby mi dali spokój. Tak to jest w polityce, szczególnie tej krajowej. Ona jest znacznie brutalniejsza od polityki zagranicznej - powiedział Sikorski, na co Kolenda-Zaleska odparła: - Jak pana słucham, to mam wrażenie, że trochę pan tęskni za MSZ... - Tęsknię, to fakt - przyznał były szef polskiej dyplomacji.


Inna twarz konfliktu w Donbasie [ZDJĘCIA AGENCJI REUTERA]>>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: