Kaczyński: Obecny system przygotowuje się na obronę siłą, a Komorowski chce rządzić przymusem

- System już ma świadomość, że w pewnym momencie być może trzeba się będzie bronić siłą, dlatego uważa, że warto mieć aparat siłowy po swojej stronie - stwierdza Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla portalu niezalezna.pl. Uważa też, że Bronisław Komorowski chce rządzić za pomocą przymusu.
- Prezydent Komorowski od jakiegoś czasu wyraźnie dąży do tego, żeby w Polsce rządzić przy pomocy przymusu, na co wskazują choćby zmiany odnoszące się do prawa do pokojowego demonstrowania poglądów - mówi w wywiadzie dla portalu niezalezna.pl prezes Prawa i Sprawiedliwości. Komentuje w ten sposób zamieszanie, jakie pojawiło się wokół wyborów samorządowych.

PiS organizuje 13 grudnia marsz, podczas którego będzie protestować przeciwko oszustwom, do których miało dojść podczas wyborów, a także aresztowaniu dziennikarzy podczas protestu i okupacji PKW. - Mamy do czynienia z sytuacją, która zdecydowanie powinna nieść za sobą skutki polityczne, albo co najmniej dyscyplinarne wobec tych, którzy podjęli decyzję o zatrzymaniu dziennikarzy - mówi Kaczyński, twierdząc, że odpowiedzialność za tę sytuację ponosi prezydent.

"System ma świadomość, że być może trzeba się będzie bronić siłą"

Kaczyński dodaje też, że obecne władze z premedytacją udzielają wsparcia policji. - System już ma świadomość, że w pewnym momencie być może trzeba się będzie bronić siłą, dlatego uważa, że warto mieć aparat siłowy po swojej stronie - stwierdza. Zauważa następnie, że kiedy za jego kadencji na stanowisku premiera protestujące pielęgniarki okupowały kancelarię premiera, wszczęto śledztwo w sprawie zagłuszania im telefonów. - To jest najlepszy przykład stosowania dwóch miar przez pewne środowiska - mówi.

Na samym początku rozmowy Kaczyński jest pytany o deklarację Jerzego Urbana, który stwierdził, że zagłosował na PO. Dla prezesa nie jest to zaskakujące. - Platforma zastąpiła SLD. Jest partią postkomunizmu, podtrzymywania i kontynuowania poprzedniego systemu - mówi. - Nie lubię określeń takich jak PRL-bis, bo mamy jednak inną sytuację, ale są obszary, gdzie ten element kontynuacji jest bardzo silny. PO chroni grup interesów, które wyrastają z PRL - dodaje.

Poparliśmy zmiany w kodeksie w 2010 r. - to był błąd

Prezes PiS mówi też o zapobieganiu fałszerstwom i projekcie zmian w Kodeksie wyborczym, które proponuje jego partia. Przyznaje, że obecny kształt - mimo zaakceptowania go przez PiS - nie jest dla niego satysfakcjonujący. - W 2010 r. zmieniono Kodeks wyborczy, który niestety - pod wpływem jednego z posłów, który prowadził sprawę i sprawozdawał, że wszystko jest w porządku - wtedy poparliśmy - mówi. - Kodeks nie był w porządku, przyznajemy się do błędu i od tego czasu podjęliśmy mnóstwo działań, poprawek do kodeksu, które powodowałyby, że fałszerstwo wyborcze byłoby trudniejsze. Złożyliśmy też wniosek do trybunału Konstytucyjnego w sprawie kodeksu - dodaje Kaczyński.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Inna twarz konfliktu w Donbasie [ZDJĘCIA AGENCJI REUTERA]>>



Więcej o: