Giertych pisze list do Hofmana po raz drugi. Chce mu "pomóc": Polubiłem Pana, dostarcza Pan tyle radości

- Tak mało mamy w polskiej polityce radości, a Pan tyle nam jej dostarcza. W ciągu ostatnich dni zdążyłem Pana polubić - napisał w swoim już drugim liście do Adama Hofmana Roman Giertych. Zaproponował mu też "pomoc" w związku z ostatnimi kłopotami byłego już rzecznika PiS związanymi z imprezowym lotem do Madrytu, za który ten wyleciał również z partii Kaczyńskiego.
Tym razem były przywódca polskich narodowców postanowił odstawić na bok retorykę. Nie kłócił się, nie udowadniał swoich racji, a niczym prawdziwy "adwokat diabła" wyciągnął dłoń do Hofmana, w swoim liście ofiarowując mu pomoc. - Postanowiłem Panu pomóc i wymyśliłem (za darmo!) odpowiedzi na niektóre złośliwe i nie bójmy się tego słowa, podłe ataki - obwieścił Giertych.

Hofman powinien mieć bliźniaka

Były wicepremier zaproponował Hofmanowi odważną linię obrony wobec zarzutów o dar bilokacji. - Wystarczy ogłosić, że ma Pan bliźniaka! Jeden jest w Londynie, a drugi w Warszawie, a potem jeden w Madrycie, a drugi w Polsce - napisał Giertych, przekonując, że tłumaczenie tylko z pozoru brzmi durnie. Bo tak naprawdę jest bardziej wiarygodne niż do tej pory składane oświadczenia w tej kwestii.

Kolejna, rafa jaka staje na wzburzonych politycznych wodach przed walczącym ze sztormem Hofmanem to fakt, że udało mu się lecieć z dwoma przyjaciółmi jednym samolotem, a jednocześnie przekroczyć granicę Polski w... trzech różnych godzinach o 18, 20, i 22.

- Znalazłem rozwiązanie! Wystarczy powiedzieć, że samolot krążył nad granicą. Pan się obudził o 18 i zanotował przelot, kolega o 20, a drugi o 22. I tym sposobem podaliście odmienne godziny - pokpiwa Giertych. - A może za sterem siedział Sikorski i specjalnie tak krążył, żeby uzyskać Panów pomyłkę i Was załatwić. Przecież wszyscy wiedzą, że Sikorski ma czapkę pilotkę - żartował.

"Wiemy, że przed podróżą kupuje Pan alkohol"

Na koniec została jeszcze kwestia rozliczania podróży samolotem jako odbytych... samochodem. - Czy nie mógłby Pan wreszcie wytłumaczyć, że ponieważ zwykle Pan przed wyjazdem kupuje alkohol (wiemy to z Pana podróży madryckiej), po prostu nie rozróżnia Pan samolotu od samochodu? Kto Panu udowodni, że Pan nie rozróżnia? Przecież Pan nie ma wykształcenia technicznego - radzi z przekąsem Giertych.

Czy Hofman skorzysta z tych "dobrych rad" Giertycha? Po środowej konferencji prasowej wiemy już, że jest w stanie powiedzieć niemalże wszystko, żeby się wybronić ("To jest Hiszpania, Madryt. Tam się naprawdę wszyscy bawią. I nie zrobiliśmy nic takiego, co by odbiegało od normy"), więc któż to wie... wszak tonący Adam Hofman być może nawet brzytwy Romana Giertycha się chwyci.



>>> TUTAJ przeczytacie pierwszy list Giertycha do Hofmana <<<

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Inna twarz konfliktu w Donbasie [ZDJĘCIA AGENCJI REUTERA]>>



Więcej o: