Stankiewicz: Sikorskiego w PO uważają za "bufona z zamiłowaniem do luksusu za publiczne pieniądze"

Atmosfera wokół Radosława Sikorskiego gęstnieje. Po sprawie ryczałtów za podróże autem wypłynęła sprawa urodzin w Helenowie za publiczne pieniądze. Została jednak szybko zdementowana, co marszałkowi Sejmu może tylko pomóc. Andrzej Stankiewicz w "Rzeczpospolitej" pisze jednak, że prędzej czy później znów usłyszymy o "słabości Sikorskiego do wygodnego życia za publiczne pieniądze".
Wczoraj media obiegła informacja, że Radosław Sikorski wyprawił urodziny w pałacyku MON w Helenowie za 200 tys. zł z budżetu resortu. Szybko okazało się, że koszt imprezy wyniósł 14 tys. zł, co marszałek Sejmu pokrył z własnych środków.

Poświęcenie dla państwa z finansową stratą

Andrzej Stankiewicz pisze w "Rzeczpospolitej", że chybione zarzuty pomogą Sikorskiemu "wykaraskać się" z poważniejszych zarzutów - pobierania nienależnych ryczałtów za służbowe podróże prywatnym samochodem.

Zdaniem dziennikarza jest kwestią czasu, aż znowu usłyszymy o "słabości marszałka Sejmu do wygodnego życia za publiczne pieniądze". "Sikorski - o czym mówi otwarcie swoim współpracownikom - uważa swoją rynkową wartość za wyjątkowo wysoką. I jest przekonany, że pracując dla polskiego państwa, po prostu się poświęca i finansowo na tym traci". Stąd wystawne kolacje znane z taśm "Wprost" i kontrowersje wokół samochodowych ryczałtów.

Bufon z zamiłowaniem do luksusu

Według Stankiewicza politycy, a zwłaszcza członkowie rządu, traktują sejmowe pieniądze na podróże prywatnym autem "jako swoisty dodatek należny za sam fakt zasiadania w parlamencie".

Jednak Sikorskiemu nic nie grozi - podkreśla dziennikarz. Choć w partii uważany jest za "bufona z nadmiernym zamiłowaniem do luksusu za publiczne pieniądze", to jednocześnie jest postacią zbyt wyrazistą, by podzielić los Hofmana i spółki.

Cały tekst w "Rzeczpospolitej".