"Przytulają się do Kaczyńskiego - talentem daleko nie zajadą. Jak PiS dostanie władzę może zostaną dyrektorami"

- Prawdziwe hasło marszu 13 grudnia to "Razem po władzę". Panowie Karnowscy chcą stanowisk rozdawanych przez PiS. Całe te pierdolety, banialuki o sfałszowaniu wyborów... Każdy, kto ma pięć klepek, wie, że to kompletny idiotyzm - tak Tomasz Lis komentuje zaangażowanie dziennikarzy w marsz organizowany przez PiS. Wg prof. Wiesława Władyki, manifestacja to "przejaw rozpaczy Kaczyńskiego".
W Komitecie Honorowym Marszu w Obronie Demokracji i Wolności Mediów" organizowanego przez PiS 13 grudnia są m.in. czterej biskupi, aktorzy, działacze demokratycznej opozycji. Dużą grupę stanowią dziennikarze. Do komitetu weszli m.in. redaktor naczelny tygodnika "DoRzeczy" Paweł Lisicki oraz Jacek i Michał Karnowscy - szef i publicysta tygodnika "wSieci".

To oburzyło komentatorów "Poranka Radia TOK FM". - Maski opadły. Nie ma co udawać. Ci ludzie de facto zapisali się do Prawa i Sprawiedliwości - ocenił publicysta Tomasz Wołek.

"Talentem daleko nie zajadą"

Tomasza Lisa nie przekonały argumenty Dominiki Wielowieyskiej, że przedstawiciele mediów popierają marsz "W obronie demokracji", bo protestują przeciwko zatrzymaniu dziennikarzy, blokady siedziby PKW.

- Ja też protestuję, ale w tym celu nie muszę się przytulać do pana Kaczyńskiego i z nim maszerować. Całe te pierdolety o sfałszowaniu wyborów, dyrdymały, brednie, banialuki opowiadane przez PiS-owców i PiS-owskich propagandystów... Przecież każdy, kto ma pięć klepek, wie, że to kompletny idiotyzm. Prawdziwe hasło tego marszu to "Razem po władzę". To są ludzie, którzy chcą władzy dla Prawa i Sprawiedliwości, chcą stanowisk rozdawanych przez PiS. To sprawa. Panowie Karnowscy i inni, na talencie daleko nie pojadą. Ale jak Jarosław Kaczyński dorwie się do władzy, to może zostaną dyrektorami w Polskim Radiu.

Przypomnijmy, Jacek Karnowski w 2006 roku zaczął prowadzić "Salon polityczny Trójki". Dyrektorem programowym stacji był wtedy Krzysztof Skowroński, dziś kierujący Radiem Wnet i Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich.

Krzyk rozpaczy Kaczyńskiego

Dla prof. Wiesława Władyki, marsz organizowany w rocznicę wprowadzenie stanu wojennego, to "przejaw rozpaczy Jarosława Kaczyńskiego". Jak przekonuje publicysta "Polityki", prezes PiS "zrozumiał, że władzy nie dostanie".

- Bo Prawu i Sprawiedliwości brakuje zdolności koalicyjnej i istnieje "szklany sufit", którego nie są w stanie przebić. Nie są w stanie zdobyć znacząco więcej głosów niż 30-31 proc., mimo tego że wciągnięto ugrupowania Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry. Dlatego mając w perspektywie rok kampanii wyborczej - huśta łajbą, kwestionując demokratyczny porządek.

"Ja, internowany, czuję się obrażony" - Adam Szostkiewicz o marszu PiS 13 grudnia>>>