Komorowski: Zarzut fałszowania wyborów to przejaw bezwzględnej, cynicznej walki politycznej

Trzeba naprawić Kodeks wyborczy - uważa prezydent Komorowski. Choć nie marginalizuje winy PKW, to jego zdaniem powinno się rozdzielać nieważne głosy na puste i błędnie wypełnione. - Jeżeli siły polityczne, które współtworzyły Kodeks wyborczy dzisiaj, udają, że to nie jest ich odpowiedzialność, to ja czegoś nie rozumiem - mówił prezydent w RMF FM.
- Należy szukać sposobu na uzdrowienie sytuacji w zakresie sposobu przeprowadzania wyborów, ale nie posuwając się po manowcach prawnych. Realia prawne są takie, że nie ma możliwości powtórzenia wyborów, poza decyzją sądu - mówił w "Kontrwywiadzie" RMF FM prezydent Bronisław Komorowski.

Prezydent jest zdania, że "jeżeli stawia się zarzut fałszerstwa, to trzeba to umieć udowodnić". - Popełniono dużą ilość błędów, ale to nie uprawnia do postawienia publicznego zarzutu, że wybory jako całość zostały sfałszowane - stwierdził i dodał, że zarzut ten jest "szkodliwy" i jest "elementem gry partyjno-politycznej". Jednocześnie uważa, że oskarżenie to jest "niekonsekwentne i nielogiczne", bo przed drugą turą znów namawiano do pójścia na wybory.

Odmęty szaleństwa? Nawet bardziej...

- Trzeba wrócić do przepisów w Kodeksie wyborczym, według których można było liczyć głosy nieważne, rozdzielając na głosy puste i głosy błędnie wypełnione - mówił i zadeklarował, że postara się naprawić błąd parlamentu.

- Warto przypomnieć siłom politycznym, że jeśli się popełniło błąd, to należy deklarować wolę współpracy w wycofaniu się z tego błędu, a nie wysadzać cały system - dodał.

Pytany, czy wycofuje się z określania zarzutów o fałszerstwo "odmętami szaleństwa", odparł, że dziś widzi to jako "przejaw bezwzględnej, cynicznej walki politycznej, chęć zmobilizowania własnych wyborców, a jednocześnie zakwestionowania wyników wyborów, które nie były po myśli konkretnej siły politycznej".

Kto odpowiada za błędy?

- Komisja niewątpliwie odpowiada za awarię systemu, bo liczyła stosunkowo wolno. Być może istnieje pytanie o to, czy była wystarczająca akcja informacyjna. Ale cały szereg kłopotów wynikał z kształtu Kodeksu wyborczego, przegłosowanego przez cały parlament na przełomie roku 2010 i 2011. Jeśli się uznaje, że są poważne błędy, to warto zawsze zaczynać od siebie. Jeżeli siły polityczne, które współtworzyły Kodeks wyborczy dzisiaj, udają, że to nie jest ich odpowiedzialność, to czegoś nie rozumiem - mówił Komorowski.

Jego zdaniem nie można przerzucać odpowiedzialności tylko na PKW. - PKW popełniło swoje błędy - dodał.

Kandydaci popierani przez szerokie fronty

Prezydent podkreślił również, że cieszy się, że "wszyscy uważają, że wygrali". W moim przekonaniu wygrała polska demokracja i samorządność - powiedział.

- Te wybory potwierdziły, że dobrze jest umieć współpracować z innymi. Większość sukcesów to sukcesy kandydatów popieranych przez stosunkowo szerokie fronty, także ludzi politycznie niezaangażowanych - ocenił.

O machinie napędzanej przez sztaby wyborcze i spin doktorów przeczytaj w "Anatomii władzy" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: