Kto będzie ochraniać Tuska w Brukseli? Nieoficjalnie: przyjedzie kilka osób z Polski

Informacje o tym, kto będzie się zajmować osobistą ochroną Donalda Tuska w Brukseli, nie są łatwo dostępne. Zwyczajowo Rada Europejska sama przyznaje przewodniczącemu ochronę, jednak możliwe, że były polski premier zażyczył sobie obecności polskich funkcjonariuszy.
Donald Tusk przestał być premierem Polski 22 września tego roku. Jako były szef rządu ma prawo jeszcze przez sześć miesięcy od tego momentu być chroniony przez Biuro Ochrony Rządu. Nie wiadomo jednak, czy pracownicy BOR-u pojechali z byłym premierem do Brukseli, gdzie 1 grudnia objął stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

Mjr Patrycja Kozub z zespołu prasowego BOR-u odmówiła udzielenia nam informacji o tym, czy Biuro wciąż chroni Donalda Tuska, powołując się na niejawną decyzję ministra spraw wewnętrznych.

Kto chroni "prezydenta UE"?

Jak z zasady wygląda sytuacja w Radzie Europejskiej? W przypadku poprzednika Tuska, Hermana van Rompuya, ochrona była mu przyznana przez Radę. Belg zażądał jednak ograniczenia jej do minimum. Przedstawiciel organu poinformował nas, że według ogólnej zasady za zapewnienie bezpieczeństwa przewodniczącego odpowiedzialna jest Rada, a szczegółowe informacje na ten temat nie są podawane.

Dla przykładu, w Parlamencie Europejskim do ochrony najwyżej postawionych osób angażowana jest zewnętrzna firma, ma się to jednak zmienić i PE będzie najprawdopodobniej bezpośrednio zatrudniać ochroniarzy.

Nieoficjalnie: przyjedzie kilka osób z Polski

Jednak w przypadku Donalda Tuska może być nieco inaczej. Jego nowy rzecznik, Duńczyk Preben Aamann, stwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że nie jest w tej kwestii zorientowany, a samo pytanie o kwestie bezpieczeństwa przewodniczącego Rady uznał za dziwne. Odesłał nas do biura prasowego RE, które z kolei poradziło zwrócić się właśnie do rzecznika.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że do Brukseli przyjedzie z nim kilka osób do ochrony z Polski.

Kadencja przewodniczącego Rady Europejskiej trwa dwa i pół roku. Istnieje możliwość jednokrotnej reelekcji. Jego wynagrodzenie to niecałe 25 tys. euro miesięcznie, nie wliczając dodatkowych funduszy, np. na mieszkanie. Przysługuje mu samochód z kierowcą i gabinet składający się z około 20 osób. Szefem gabinetu Tuska został Piotr Serafin. Paweł Graś jest z kolei doradcą ds. politycznych i komunikacji, a wśród reszty pracowników (gabinet oraz sekretariat, łącznie 29 osób) znalazło się jeszcze sześciu Polaków.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!